Forum Bractwa Rivendell

Sala Kominkowa - Spór o Toma Bombadila

Senion - 2011-11-19, 13:31
:
Oczywiście, Tinwelin, zgadzam się :) Dlatego mówiłem, że taka zabawa w detektywów historyczno - mitologicznych to bardzo przyjemna sprawa :) Tylko, tak jak mówisz, więcej będziemy mogli powiedzieć, kiedy poznamy kolejne szczegóły, kolejne listy i notatki zostaną opublikowane...
Ivellios Mirimafëa - 2011-11-19, 14:02
:
Choć z drugiej strony, Tolkien jasno uciął wszelkie spekulacje. Wychodziłoby na to, że po prostu sobie wrzucił postać bo mu się ubzdurało i tak zostawił. Swoją drogą to trochę dziwne, skoro Tolkien bardzo dbał o pochodzenie każdej nazwy, postaci, wydarzenia.
anna - 2011-11-27, 00:46
:
Tom to postac wielowymiarowa dajaca wielka wolnosc sama w sobie,nawet bohaterowie ulegli tejze wolnosci i swawolnie nago brykali wsrod traw hi hi
Nanatei - 2011-12-02, 13:41
:
,,Ubzdurało"... :mrgreen:

Wydaje mi się to jednak bardzo trafnym zabiegiem. Czy każda postać pojawiająca się w książce musi być obowiązkowo potrzebna w kontekście reszty fabuły i idealnie dobrana tonem i osobowością? Czy wszystko musi być ze sobą powiązane tak, aby nie budziło żadnych spekulacji, wątpliwości, domysłów? Dzięki tej małej niefrasobliwości, moim zdaniem Władca Pierścieni wiele zyskał, stał się bliższy życiu, w którym też często stykamy się z charakterystycznymi osobami, które jednak są ,,nie z naszej bajki" i zostają w tyle niesione przez inny nurt. Nie wiemy, kim są, jakie są ich cele i pochodzenie, ale były cennym, odrobinę szokującym epizodem w naszej życiowej wędrówce. Po cóż chcieć wiedzieć więcej - nasz świat toczy się po innej orbicie. To jest właśnie piękne w Tomie - to, że jest chyba jedyną postacią w tej historii, która Wojną o Pierścień nie przejmuje się nic a nic i nie zostaje przez nią dotknięta. W czasach każdej zawieruchy dziejowej istnieją przecież takie ,,białe" nie skażone plamy na mapie świata. I Tom z Jagodą właśnie są taką małą enklawą normalności, pośród społeczeństw dokonujących bohaterskich czynów.

Ot, tacy nadhobbici. :grin: