Forum Bractwa Rivendell

Gospoda "przy lesie" - Przetrwanie w dziczy

Vendea - 2011-04-23, 22:02
:
http://allegro.pl/listing...string=krzesiwo
Liadon - 2011-04-23, 23:57
:
fajne sa takie krzesiwa z bloczkiem magnezu ktory zeskrobujesz nożem np. na liść. potem na ten magnez strzelasz snopem iskier i juz masz palący się liść ;)
http://allegro.pl/niezawo...1566951574.html

ja takie noszę przy sobie na co dzień. tyle ze bez tego głupiego kawałka blaszki. do tego swietnie dadaje sie noż. ale nie ostrze noża tylko tylec.
Ivellios Mirimafëa - 2011-04-24, 10:30
:
O! I już coś nowego ;) "tylec" to fachowa nazwa? Ja bym mówił grzbiet i pewnie błędnie ;)

I wyjaśnij mi, jak to jest:
1. Zeskrobuję na liść
2. Strzelam snopem iskier - jak??
3. Mam ogień :balrog:

EDIT: Ok, w opisie na allegro ponoć jest :P
Asnarak - 2011-04-24, 12:08
:
Ivelios raczej nie wygląda na człowieka ktory przy sobie nosi nóż, tym bardziej krzesiwo,Chodź oczywiście moge się mylić. Bo takie krzesiwko świetnie sprawdzało by sie wroli wisorka do kluczy , a sam jakiś większy klucz może... mógł by zastąpić nóż. Nie znam się na jego właściwościach.
Ivellios Mirimafëa napisał/a:
Czym dysponuję? Niczym,

Nie spodziewał by się Iveliosa zobaczyć również nagiego w lesie, mimo jego całej miłości do natury i do elfickości.
Myślałem panie Specjalisto ,że podasz jakieś motywy z kijkami i patyczkami , naprzykład ,że zalecisz wykonanie łuku do rozpalania ognia za pomoca sznurówki i patyka. Czy próbe podpalenia czego za pomocą okularów/szkła ( butelki po browarach to czesty podgrzybek w naszych lasach).... czy inne takie survawalowe wyjścia.
Szkoda , bo sam chętnie bym przyczytał , z czego najlepiej zrobić tą podstawową podpałke pod ognisko, tak aby skry miały gdzie ladować , bo nie wszystko od iskier się zapali.
Popraw mnie/uzupełni moja wypowiedz ..... nie poczytuj tego jako zaczepki
Liadon - 2011-04-24, 13:53
:
podalęm wyzej link do stromy faceta ktory nieceniem ogniz ajmuje sie na prawde na poważnie.
w prawdzie oge tu powielac teksty np. Bartosza Gorayskiego ale na prawde bedzie lepiej jak sobie to przeczytasz na jego własnej stronie. http://www.sbbg.pl/
właśnie o kresiwie magnezowym pisałęm ze moze byc fajne do kluczy, i tez ze mozna krzesac kluczem...

a co noszeniaprzy sobie noża to bardzo pozyteczny nawyk. taki noż jak np. Opinel jest zahartowany tak ze mozna krzesac iskry. Iskry z krszesiwa kowalskiego jednak różnia sie od tych z krzesiwa magnezowego.
Z krzesiwa kowalskiego masz słabszą iskrę, niższą temperature ma. Taką isk¶e najlepiej jest lapać na przygotowaną hubkę, czyli np. na zwegloną bawelnę. ale to nie jest opcja przetrwania w dziczy bo nie nosi sie zweglonej bawelny przy sobie zazwyczaj. wiec trzeba wykorzystac co innego. jest taki rodzaj grzyba, nazywa sie błyskoporek. nigdy go nie widziałem w naturze. albo taka gąbczasta gorna czesc bubiaka pospolitego. ta sa te rzeczy na które mozna lapać iskrę z krzesiwa kowalskiego (albo noża) w naturze. O tym tez mozna poczytac na stronie ktorą podałem...

i teraz na co lapać iskry z krzesiwa magnezowego. Iskry takie mają prawie tysiąc ztopni (chyba), i od razu mamy z nich plomień. Najlepiej zacząć naukę krzesania takim krzesiwem od zwykłej waty. trzeba wyczuć jak lecią iskry i jak rzesac zeby nie porozwalać hubki. jak juz sie nauczymy na wacie. to przechodzimy na naturę. rożne rodzaje puchow roślinnych (wspominałęm chyba). Puch topoli, much mniszka, osty, niektore trawy tez mają tka struktorę puchowatą ;) wazne by ten puch nie był zbity, powinien byc luźny. trudną sprawą jest to ze puch łapiąc iskrę "bucha" nagłym ktorkim płomieniem. dlatego powinno sie na niego narzucić podarte na małe paseczki kawałki koru brzozowej, suche igły. coś co złamie ogien od razu. jak już mamy plonące male kawalki kory brzozy... to dodajemy wiekszych ;) i dalej rozpalnamy normalnie.

wazne jest to ze rozpalając ogien takimi metodami trzeba troche zmienic podejscie do ogniska. nie moze byc tak ze ustawiamy sobie stożek z drewana i chcemy by płonęło. tak mozemy robic jak mamy butelkę bęzyny i zapalniczkę. rozpalając ognisko powinno sie miec juz wszystko naszykowane. rzóżne rzeczy na rozpalkę, troche czegos suchego i drobnego (trawa, suche igly czy to tam jest fajne w okolicy), poten grobsze rzeczy, gałązki jakies, to wszystko zalezy od terenu ale dobrze szukac do tej fazy czegos iglastego. jajlepiej suche gałązki z drzew stojących. jak juz sie uda rozpalic odnien tym to dalej jakoś pożdzie. wazne by uzyskać żar w ktory potem można dmuchac ;)
jest tez taka fajan metoda robienie wiorków z drewna do rozpalania. bartosz gorayski o tym pisze na swojej stronie w sposob wyczerpujący. musze sie nauczyc tego robic dobrze bo to jest super. i korzystają z tego np. w tajdze. i przydaje sie ja ma sie do dyspozycji tylko drewno(czyli bez suchych traw i takich tam)

moze ta moja wypowiedz taka niepoukladana i chatotyczn ale chcialem napisac dużo i szybko

a co do okularow i denek od browarów... nie bede o tym mówił bo przyznam ze nie praktykowałem. Polecam eksperymenty.
Ivellios Mirimafëa - 2011-04-24, 14:11
:
Dzięki, Liadon :) Co prawda miejscami tragiczna polszczyzna, ale zrozumiałem wszystko bez problemu. Jak będą kolejne pytania, to tutaj zadam :)
Anonymous - 2011-06-22, 21:54
:
co do kontaktu dziczą np (lasy) to niestety :( nie jestem tam częstym bywalcem bo mieszkam na dolnym śląsku a tam można by rzec równina. dobra ale na temat , co do broni dystansowej własnej roboty to luki robi się najlepiej z młodej dzikiej śliwki gdzieś 2 m i ze średniego wiekiem krzewu leszczyny równierz 2 m. zestrugujemy korę po obu stronach gdzieś tak aby zostalo 10 cm na rączkę( jak ktoś chce może więcej ). wyważamy kij aby sprawdzić czy wszystko ok i czy kij dobrze się zgina , nacinamy na obu końcach ucinamy kawal mocnego sznura trochę dlurzszego od kija.zawiązujemy go na nacięciach
.


Strzal o ostrzałach nie pamiętam ale i tak nie wiem czy się to komuś przyda pewnie nie.
itak informacjie na temat robienia łuku są nie pelne. Przynajmiej tak mi się wydaje
@ dośc dlugo mnie nie było więc napisalem troszkę więcej niż zwykle a ortografię poprawie jutro. :roll:
Liadon - 2011-06-23, 20:06
:
taki luk jest fajny do zabawy w lesie. nie bardzo widze jego zastosowanie w sztuce przetrwania.
Anonymous - 2011-08-10, 22:22
:
co prawda to prawda.Często chodzę sobie po dziurze po dolomicie.Tam to po łuku na nic bo jeśli trafisz na wściekłego lisa i on spróbuje zaatakować(rzadko bo rzadko ale zawsze) to SEKUNDA nim wyskoczy i nieco mniej niż kolejna sekunda i wścieklizna we krwi.Bez sztyletudo rzucania i wprawnej ręki to już kilkanaście razy bym się ślinił.No ale wszystkoma swoją cenę,u mnie jest to świadomość że zabiłem żywą istotę(zwierzęta to ja bardzo szanuję i pomagam im kiedy tylko mogę)
Anonymous - 2011-08-11, 08:39
:
Sztylet do rzucania? Pomyliłeś się ;) Łuk do czasu wynalezienia karabinu maszynowego był najbardziej szybkostrzelną bronią gdzieś czytałem, że mongołowie potrafili wystrzelić po 70 strzał na minutę(?!) może przesadziłem, ale wtedy ktoś na pewno mnie poprawi... Szybciej napniesz łuk niż rzucisz sztyletem szczerze mówiąc ;) co innego uderzyć sztyletem choć mi osobiście gdyby mi pozwolono wybierać z wszelkiej maści broni wybrałbym np. kindżał...
Cytat:
Kilka razy bym się już ślinił

a)Są szczepionki na wściekliznę nawet obowiązkowe
b)dziwne, dziwne 13 lat i już tyle razy mógł stracić życie...

A tu cytat z wiki o wściekliźnie i jej leczeniu zaraz po ugryzieniu podaje sie surowice, a potem działa szczepionka:
Do dzisiaj nieznany jest lek przeciwko wściekliźnie. Jeśli nie wystąpiły objawy choroby podejmuje się próbę zastosowania uodpornienia bierno-czynnego polegającego na podaniu antytoksyny i serii szczepionek podawanych w mięsień naramienny lub podskórnie (dawniej szczepionkę podawano w mięsień brzucha ze względu na specyficzne ukrwienie – nie stosuje się już tej metody). Uodpornienie uzyskane na drodze biernej ochrania chorego do momentu uzyskania odporności czynnej. Chorym szczepionym wcześniej nie podaje się surowicy. Możliwość czynnego uodpornienia organizmu możliwa jest dzięki długiemu okresowi wylęgania. Chorego człowieka, u którego wystąpiły objawy izoluje się głównie w celu zapewnienia mu spokoju; stosuje się leczenie objawowe. Do tej pory odnotowano mniej niż 5 przypadków wyzdrowienia chorych ludzi, u których pojawiły się symptomy choroby[2]. Zwierzęta zwykle się usypia.
Anonymous - 2011-08-11, 09:21
:
do rzutu w cel w odległości 1-2 metrów to leprzy jest nóż (ze sztyletem to się pomyliłem). Co do wśćieklizny to wiem ale rzadna szczepionka nie jest pewna . A podpunkt B to żybyś tak jak ja ( czyli pół życia w lesie ale takim że obwód ok 100km że wszysko tam można znaleść) to też byś mógł parę razy zginąć
Anonymous - 2011-08-11, 10:34
:
Mi się udało to i bez lasu i nie ukrywam z mojej winy ;) To powiedz mi skąd masz internet w dziczy? Skoro często mają problem z doprowadzeniem kabla do wsie leżącej 20km od ośrodka wysyłającego czyli pewnie jakiegoś miasta? Nóż a sztylet... Hmm... sztylet to rodzaj noża to po pierwsze po drugie na odległość 1/2 metrów nie zdążysz wykonać tych kilku ruchów potrzebnych do rzutu tzn. wyjąć sztylet i odpowiednio ułożyć rękę a potem wyrzucić ;) Na filmach to fajnie wygląda, ale to nie do końca tak, poza tym to może kup zrób sobie cep bojowy przecież ma dużą długośc w cokolwiek uderzysz głowa zmiażdżona ;)
Anonymous - 2011-08-11, 10:43
:
zwykle to widać tego lisa z kilkunastu metrów ale jak jestem w okolicy gdzie lis może się ukryć(nie ma ich wiele ) to ręke z nożem mam już ułorzoną i wystarczy rzucić.Gdyby nie to że zdarza się to raz na 1,5 miesiąca tobym już oszalał
Anonymous - 2011-08-11, 10:54
:
jakim szkoleniu?
Anonymous - 2011-08-11, 11:04
:
bo się mylisz.Zdarza mi się kłamać ale kiedyś spytałem się po co i już nie zmyślam