Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Druga strona
Autor Wiadomość
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-03-24, 22:24   Druga strona

Co sądzicie o drugiej stronie życia, mianowicie śmierci? Jak to wygląda? Jak myślicie, czy bardzo długo cierpimy, kiedy osiągamy granicę, w której nasz duch opuszcza ciało i co możemy zobaczyć Tam, na kolejnej ścieżce życia? Co sądzicie o stanie śmierci klinicznej? Wielu, którzy jej doświadczyli wspomina jasne światło, ciepło i miłość dochodzące z miejsca do którego już zdążali, gdy musieli zawrócić. Jakie jest wasze zdanie?
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Arya Svit'kona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-31, 09:28   

Co do tej śmierci klinicznej to ja słyszałam o tym ,że ci co ją przechodzili widzieli barwy i słyszeli dźwięki jakich w naszym świecie nie ma, albo raczej na takiej częstotliwości, że ich ani nie widzimy ani nie słyszymy.
I wiem jedno co do tego co jest po drugiej stronie i jest to 100% informacja od osoby właśnie z tego miejsca , a mianowicie mojej zmarłej przed ośmioma laty babci,

"Tam jest tak samo jak tu, za wszystko trzeba płacić"

I nie pytajcie się skąd to wiem. Chociaż może kiedyś wam opowiem jak to było z tą babcią ;-)
 
 
Elunaraht
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-01, 10:09   

Ivellios Mirimafëa napisał/a:
mianowicie śmierci? Jak to wygląda?

Ja jestem zwolennikiem reinkarnacji ;) dosyć ciekawa sprawa.... :mrgreen:

Ivellios Mirimafëa napisał/a:
Jak myślicie, czy bardzo długo cierpimy, kiedy osiągamy granicę, w której nasz duch opuszcza ciało i co możemy zobaczyć Tam, na kolejnej ścieżce życia?

A kto powiedział, że wtedy cierpisz ;) Podobno jest się wtedy szczęśliwym...

Ivellios Mirimafëa napisał/a:
Co sądzicie o stanie śmierci klinicznej? Wielu, którzy jej doświadczyli wspomina jasne światło, ciepło i miłość dochodzące z miejsca do którego już zdążali, gdy musieli zawrócić. Jakie jest wasze zdanie?
:)
Podobno jest to skutek obumierania mózgu... :fiufiu: :roll:
 
 
Elvinga Istimo 
Włócznią Ugodzony


Ulubiona Era: Druga
Narodziny: 15. Lótessë 987 (II)
Wiek: 32
Dołączyła: 10 Mar 2006
Posty: 769
Skąd: Eregion
Wysłany: 2007-04-01, 12:52   

Ja rozmawiałam z gostkiem którego uratowała reanimacja i mówił że światła nie widział (tu się pokazuje to co Elun napisał) a to co pamięta poza tym, to uczucie jak przy zasypianiu w błogi i spokojny sen
_________________
Wun l' sirn d' thalack - Elggin Wun L' Kaas


Potrafię być wredna i nic Ci do tego!
 
   
 
Arya Svit'kona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-04, 16:19   

Elunaraht napisał/a:
Ja jestem zwolennikiem reinkarnacji ;)

Zgadzam się, jak najbardziej też popieram tę teorię.
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2007-04-20, 20:54   

Śmierć! Śmierć fizyczna- cielesna! Śmierć duchowa! Ta pani kroczy własną ścieżką i to od zarania dziejów! No właściwie od momentu kiedy uświadomiliśmy sobie, że.... żyjemy! Czym jest śmierć? W dobie konsumpcji, życia w "dostatku" zaczynamy bać się - tego czego zawsze baliśmy sie ( może dla tego istniejemy? ) .. niewiadomego! - jutra, czyli naturalnego systemu starzenia, które jest nieuniknionym procesem życia... śmierci! Wiele prymitywnych kultur ( które zespoiły się z naturą ) poznawszy mechanizm "przemijania" pogodziły się z kolejnym etapem ich "życia"! My czując w naszym super technicznym życiu ( oczywiscie nie dopuszamy myśli o własnej śmierci! ), że nauka i technika dokona cudu i staniemy się istotami nieśmiertelnymi..... cóż może i tak!Może kiedyś ewolucja wyłoni naszą istotę energetyczną i będziemy rodzić się w próżni kosmicznej i żyć ........ conajmniej do kresu Wszechświata! ;-) Ale w 2007 roku możemy albo pogodzić się z przemijaniem ( dorosnąć do kolejnej drogi! ) i nawet w obliczu bliskiej śmierci stwierdzić, że..... no właśnie? Co? Czy ktoś powrócił z tamtej strony, by nam opowiedzieć jak to jest? Czy wszelkie doniesienia o .... tunelach, reinkarnacjach, baśniowych przypowiastkach ... zmieniają fakt, że ...... żyjemy! A żyjemy na pewno ( na pewno w tej chwili Dziki czuje, że żyje i za siebie może odpowiadać w pełni swiadomie! :mrgreen: ) To uważam, że temat jest strikte brrrrrr i fanfuśny i dogmatyczny! Jeśli czujesz, że żyjesz ( bo to dla mnie wędrowca po krainie śmierci i to .....ale co będę opisywać bajki :nono: ) to żyj!!!!! Czuj każdą sekundę, ciesz się z każdej nawet najmarniejszej, dołującej chwili..... bo .... to Twoja, jedyna, jedna z jedynych chwil Twego zaistnienia! Bycia, odczucia, że jesteś w ........ a reszta to dogmat! I jeśli połknie Was "kraina" dogmatu, głupoty wyjątkowości.......... To zapytajcie się : co jeśli po śmierci nie ma nic?Jest pustka, nicośc!!! ( polecam stary film "Odmienne stany świadomości"! )... czy jest sens, by żyć? TAK! Dla choćby chwili zdania sobie sprawy, że .... jestem, że czuję i staram się wypełnić choćby
" funkcję" "motyla" jednosekundowego! Wartością życia nie jest jakiś dogmat o...... ( pierdołach , które komuś się , lub cosik! ) a dana chwila i .... nastepna i ... następna! To są dla nas wartości punktu odniesienia, że istniejemy! Reszta... czyli jutro to ......... fantazja! Której oczywiście nie wolno lekceważyć!!! :mrgreen:
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2007-05-04, 19:49   

Wiem, że powyższe słowa zabrzmiały......mh.......... To co napisałem to nie znaczy, że nie wierzę w inny świat, w coś ponad, co nadałoby sens naszemu zaistnieniu, tu na Planecie Ziemia! Ale trzeba też brać pod uwagę, że niczym ( poza tym, że mamy świadomość istnienia ! ) nie różnimy się od źdźbła trawy, krówki pasącej się na łące itd itp, czyli rodzimy się i ..po prostu umieramy, a nasze niebo, piekło inne światy są tu i tylko tu w momeńcie tej chwili życia! Może wydawać się to straszne, okrutne i bezsensowne....... ( możemy wrócic do tego, bo nie chcę nadużywać miejsca na serwerku :mrgreen: zreszta tak jest z wieloma mymi "skrótowymi postami"! ) ale......
Zmierzam do tego, że obejrzałem wczoraj ciekawy film "Rozmowy z zaświatami" oparty na faktach, a napisany na podstawie przeżyć słynnego Medium Jamesa van Praagh z moim ulubionym aktorem Tedem Dansonem! Polecam 3 godzinki dobrego filmu w dodatku na temat i za bodajrze 19.90 w MM! Poza.... Ci co wybiorą się do Lothlórien ............ale to niespodzianka ( filmowa! \:D/ ), a niespodzianek przecież się nie zdradza! :mrgreen: :fiufiu: a częściowo na temat powyższego "tematu"!!!
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Ennostiel
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-19, 19:18   

jestem zwolennikiem "łańcuszka bytów"(co do popoprzednich postów ;-) )
uważam że powinnismy żyć ze odrobinką śwaidomości, że możemy zaraz pożegnać się ze śwaitem - to bardzo pomaga w radowaniu się chwilą, i jakby to powiedzieć.. w Życiu.
pełną parą:) wolę się niezastanawiać nad śmiercią
miałam kiedyś napisać wypracowanie o śmierci na język polski i nie potrafiąłm się przemóc. pisać o czymś czego kompletnie sie nie zna? to takie.. dzikie..
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2007-05-19, 22:33   

Śmierć...pisałem już o tym! To pani, która w momeńcie naszego urodzenia siada na naszym ramieniu - w postaci ptaka- i szepcze..... cóż milusińscy... czekam na Was! A to... kiedy ...faktycznie przybędzie...może jeszcze przed naszym urodzeniem, może zaraz po, a może za 120 lat ..... Ogladałem wczoraj "Troję" ... polecam! I Achilleos w pewnej scenie zasugerował - co do Bogów i swojej nieśmiertelności! -że Bogowie nam śmiertelnikom ..zazdroszczą...śmiertelności! Bo czyż to nie nudne.... żyć wiecznie................................. ! :cii:
dotyczy to też Elfów.............. :hmmm: :mrgreen:
Dziki swoje ...już ....... ale to zupełnie inna historia! :cii:
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Ennostiel
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-21, 16:20   

napisałam dwego czasu(czyli rano :rety: ) wiersz o śmierci albo przynajmniej kawałek
obiecuję wam że jak go przeniosę z laptopa na TEN komputer to wam pokaże ;-)
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2007-07-01, 19:23   

Cóż... Paradoksalnie do strachu przed śmiercią, świadomość, że umrzemy jest najsilniejszym czynnikiem, który pozwala nam prawdziwie cieszyć się życiem. Nie powinno się tak głęboko zapuścić w materialistyczny świat, aby zapomnieć o śmierci. Często zdarza się coś takiego i ludzie, nie myśląc o śmierci, nie są w stanie się z nią pogodzić i nie są na nią przygotowani. Śmierć to nie koniec! Wszystko co istnieje musi mieć jakiś sens. Nic nie jest dziełem przypadku. Nie jest chyba takie ważne to co jest po śmierci. Na pewno życie. Ale możemy być zwolennikami reinkarnacji, czy spotkania z Bogiem i życia wiecznego, ale na to nie ma żadnych dowodów... Nikt jeszcze stamtąd nie wrócił. Taka jest istota śmierci, że po niej człowiek udaje się w dalszą drogę, zaczyna się dla niego największa przygoda... Co dokładnie? Chyba dobrze, że o tym nie wiemy. Nieśmiertelność jest głupią nadzieją głupich. Bardzo dobrze, że nie musimy tkwić przez wieki na tym świecie, mierząc się z kolejnymi problemami. Wszystko co człowieka spotyka musi mieć jakiś koniec. Człowiek nie jest wysoko postawioną w chierarchii osobą... Nieśmiertelność zostawmy Bogu. Dla Niego nie jest łatwo obserwować błędy ludzi, których stworzył. Człowiek by tego nie wytrzymał, oszalałby... Cieszmy się życiem, pamiętajmy, że śmierć nie jest końcem i nie martwmy się o to co nas tam czeka...



To jest moje własne zdanie, a właściwie próba opisania go. Moja wypowiedź jest dosyć niespójna. Ale trudno.
 
 
Lorelay
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-15, 13:38   

Zastanawiać się nad śmiercią wtedy gdy jeszcze się żyje, to jakby samemu się kłaść do grobu i czekaqć na gwóźdz do trumny... Po co komu wiedzieć, co go czeka po śmierci? Skoro żyje! Zamiast zgadywać ( bo jest to tylko zgadywanie) lepiej po prostu żyć, żyć tak jakby każda chwila mogła być ostatnią, każdy moment swego życia przeżywać jak najsilniej, bo może już nie wrócić. A tego, co będzie po śmierci i tak się dowiemy, we właściwym czasie, kiedy śmierć sama po nas przyjdzie. Wtedy będziemy wiedzieli, więc po co gdybać? Chyba tylko po to, by się w rezultacie rozczarować, gdy nasze spekulacje okażą się niesłuszne... Śmierć zostawmy martwym, a my puki żyjemy, po prostu żyjmy.
 
 
Elyoness
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-08, 19:20   

Śmierć...Jak dla mnie jest to przechodzenie na drugą, lepszą stronę...Potrzebuje w to wierzyć i o tym myśleć...W zeszłym roku zmarł mój kumpel , w tym roku dwie kumpele na białaczkę i raka mózgu...Chce wierzyć że tam jest im lepiej..Śmierć...Przychodzi nagle i niespodziewanie. Ja chcę przeżyć życie jak najlepiej, wierzyć w siebie i zasłużyć na dobrą, łagodną śmierć...Wszyscy zmarli mi ostatnio kumple i kumpele wierzyli do końca, że im się uda. Mówili, że nie dadzą się chorobie. Byli weseli i pełni energii. Korzystali ze swoich ostatnich chwil tak jak się tylko dało, jak nie umiemy my, ludzie zdrowi i mający jeszcze sporo czasu...Oni swoje ostatnie tygodnie wykorzystali maksymalnie. Ja chcę tak korzystać z całego dnia, do końca życia. Doceniać piękno świata i...żyć.

Co do śmierci klinicznej, to wierze, że ludzie którzy w nią popadają są zawracani z powrotem na ziemię, bo mają misję do wykonania. I że widzą tamten, lepszy świat, albo choć drogę do niego.
 
 
Faolion
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-12, 20:53   

Cóż jakby się zastanowić nad tym "lepszym" miejscem to można dojść do różnych wniosków. Mnie najbardziej zastanawia to czy po drugiej stronie istnieje coś takiego jak niebo czy piekło. Dokładnie chodzi mi o to czy to co robimy teraz ma jakiś wpływ na to co z nami będzie po tamtej stronie. :hmmm:
 
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-06-17, 09:16   

Oooo... tak i jest to ciekawe zagadnienie... Bo w zasadzie trochę tutaj nam przychodzi żyć... Niejaki (niektórym raczej znany) Pascal stwierdził kiedyś, że "jeżeli nie jesteś w stanie udowodnić, że Bóg istnieje, to i tak warto wierzyć w to że coś tam jest, bo jeżeli jest to nie będziesz tego żałował, a jeżeli nie, to cóż... zawsze warto było, nic nie tracimy".... To podejście było ciekawe, ale przyznam, że jeżeli racją jest, że coś tam nas czeka (podchodzę sceptycznie pisząc to, ale osobiście wierzę w to) to takie myślenie raczej nie będzie dobre. W końcu nie da się oszukiwać w tej kwestii. Po śmierci jasnym będzie, że i tak oszukiwalliśmy. Trzeba samemu się przekonać, czy się chce w coś wierzyć czy też nie.
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group