Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Druga strona
Autor Wiadomość
Liadon 
Włócznią Ugodzony


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Druga
Narodziny: Yucainen Tatya Nórui 480 (I)
Wiek: 28
Dołączył: 03 Sty 2006
Posty: 750
Skąd: Ossiriand
Wysłany: 2008-06-17, 12:39   

Czyli mamy egzystencjalizmy... Powinniśmy być na ziemi "święci bez Boga" bo może mimo wszystko, mimo naszych przekonań ten Bóg po drugiej stronie jest.

A może okaże się że po wypadku samochodowym obudzisz się leżąc na kamiennym stole z otwartą klatką piersiową, widząc jak jakiś facet z głową psa waży wyrwane Ci z piersi serce... :roll:
_________________
Tropiciel z Lindonu

 
   
 
Anlye
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-28, 21:09   

Liadon napisał/a:
A może okaże się że po wypadku samochodowym obudzisz się leżąc na kamiennym stole z otwartą klatką piersiową, widząc jak jakiś facet z głową psa waży wyrwane Ci z piersi serce... :roll:


Aj, makabryczna wizja. Obyś nie wykrakał, Liadon (;

Hm, tak naprawdę to dopiero będąc śmiertelnie chory albo będąc rozkłądajacym się starcem, zaczną nas nawiedzać myśli o śmierci i przeraźliwy lęk przed nią. Nie wierzę, gdy ktoś mówi, że godzi się z widmem końca życia, zupełnie z 'trzęsienia gaciami' ze strachu. Można to sobie wmawiać, ale nigdy nie wyzbyć się tego. Stąd też można obserwować staruszki odmawiające paciorki jak w mantrze. Szukają w religii spokoju, ugruntowanego zapewnienia w wieczne życie po śmierci. Czy to dobrze? Jeśli tak łatwiej umierać, to czemu nie..
Ciekawa jestem tylko ilu ludzi się rozczarowało tym, co po 'drugiej stronie życia'. Rozwiązanie której religii wygrało.. a może wygrała nicość i pustka? Kto wie.

Co do różnych przypadków wizji po śmierci klinicznej, czy dowodów na reinkarnację - jakkolwiek nie da się ich racjonalnie wyjaśnić, nie chcę i nie zamierzam brać ich na poważnie i za młodego życia wciągać się w wir wyobrażeń śmierci. To nie czas. Póki żyjemy - cieszmy się i pogłębiajmy wiedzę o życiu (;
 
 
Elwathi
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-29, 10:27   

Anlye... Tylko jest jedna sprawa... Skąd wiesz, że nie umrzesz dzisiaj przejechana przez samochód lub nie dostaniesz cegłą w głowę? Nie znamy dnia ani godziny... Dlatego mimo wszystko już teraz powinniśmy się tym zainteresować... Bo za swoją młodzieńczą ignorancję po śmierci możemy słono zapłacić, jeśli umrzemy młodo...

A co do wyzbycia się lęku przed śmiercią... Ja bym tym osobom wierzyła. Widzisz, wystarczy posiadać bardzo silną wiarę i strach sam mija... Ja nie boję się śmierci. Bardziej, niż jej obawiam się starości i samego momentu umierania, a raczej bólu, który może jej towarzyszyć.

Na szczęście wątpliwości ogarniają mnie rzadko. Może jestem zbytnią optymistką, ale jestem pewna, że Bóg (jakikolwiek. Nie będę się w tym aspekcie kłóciła. Bo moim zdaniem różnice leżą tylko w tym, jak go kto nazywa... Allah? Jahwe? Czy nawet Zeus? Wszystko jedno.) istnieje. I jestem pewna, że jest dobry. To, czy dostaniemy się do nieba zależy tylko od Jego łaski, ale On jest łaskawy. Osobiście uważam, że wystarczy walczyć wciąż ze złem (oczywiście na tyle, na ile mamy możliwości), postępować zgodnie ze swoim sumieniem i starać się czynić dobrze, a piekło przestaje nam grozić...

Ale jak będzie? Kiedyś się dowiemy... Ale jakoś nie przeraża mnie to.
 
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-06-29, 21:59   

Elwathi napisał/a:
Na szczęście wątpliwości ogarniają mnie rzadko. Może jestem zbytnią optymistką, ale jestem pewna, że Bóg (jakikolwiek. Nie będę się w tym aspekcie kłóciła. Bo moim zdaniem różnice leżą tylko w tym, jak go kto nazywa... Allah? Jahwe? Czy nawet Zeus? Wszystko jedno.) istnieje. I jestem pewna, że jest dobry. To, czy dostaniemy się do nieba zależy tylko od Jego łaski, ale On jest łaskawy. Osobiście uważam, że wystarczy walczyć wciąż ze złem (oczywiście na tyle, na ile mamy możliwości), postępować zgodnie ze swoim sumieniem i starać się czynić dobrze, a piekło przestaje nam grozić...


To także moja opinia od dłuższego czasu :) Choć przyznam, że właśnie także przez to przestałem korzystać z "usług" kościoła... osobiście uznałem taką instytucję za zbędną dla mojej osoby... wierzę i to myślę, że nawet mocno i staram się nie czynić nikomu zła, staram się być dobry, na tyle na ile się mi to udaje... staram się pilnować mojego sumienia... tyle mi wystarczy, dobrze mi z tym...
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Orodreth
[Usunięty]

Wysłany: 2009-07-31, 19:12   

Anlye napisał/a:
Nie wierzę, gdy ktoś mówi, że godzi się z widmem końca życia, zupełnie z 'trzęsienia gaciami' ze strachu. Można to sobie wmawiać, ale nigdy nie wyzbyć się tego. Stąd też można obserwować staruszki odmawiające paciorki jak w mantrze.

Weźmy pod uwagę na przykład Buddystów. Oni dokładnie wiedzą, kiedy nadchodzi ich czas. I co? Nie próbują temu zapobiec, nie panikują. Siadają w spokoju i po prostu umierają, odpływają bez żadnych obaw.
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2009-07-31, 20:01   

Mh... indianie Północnej Ameryki - sam jestem zafascynowany ich zasypianiem, czyli spokojnym przechodzeniem z życia w... właśnie co? Bo któż z nas wie, co czeka zwykłego "człeka" po.... Zawsze są dwa wyjścia:
1. NIC!
2. Przecudna kraina z wiecznym żywotem!
Reszta, cóż ...kto ze śmiertelnych przybył z tamtej strony, niech się wypowie! ;-)
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Orodreth
[Usunięty]

Wysłany: 2009-07-31, 20:07   

... I wtedy w temacie "Druga Strona" zamarła grobowa cisza.
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2009-07-31, 21:32   

Mh...nie chodzi, aby "zamarła grobowa cisza", tylko jakieś konstruktywne wnioski, by się przydały! Może nowe teorie, wręcz nietuzinkowe! Bo któż wie co czują Buddyści - najbardziej ortodoksyjni - w obliczu ...śmierci? :fiufiu:
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Orodreth
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-01, 11:00   

Co czują Buddyści? Ich głównym celem jest doznanie oświecenia, dzięki czemu widzą wszystko takim jakim jest, a nie po przez swoje uprzedzenia i upodobania. Potrafią cieszyć się z sukcesów swego wroga i współczuć mu w niedoli. Trochę o tym czytałem i udało osiągnąć mi się taki stan, kiedy nawet dziękowałem ludziom za to że mnie denerwowali i wystawiali na próbę, bo dzięki nim mogłem pracować nad sobą, swoimi emocjami i samodoskonalić się. No więc skoro buddyści czerpią radość ze wszystkiego i mają przed sobą prawdziwy obraz świata myślę, że nie czują jakiegokolwiek strachu, a śmierć hmm, myślę, że jest dla nich kolejnym etapem w życiu (w końcu wierzą w reinkarnację). Ale co czują? Ich śmierć wygląda tak, że siadają, zaczynają medytować wchodzą w stan oświecenia - ich głowy nie zaprzątają żadne myśli. Więc chyba nic nie czują umierając, ale co czują przed oddaniem się medytacji.
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2009-08-01, 21:06   

Wiesz, radość z życia, prawdziwy obraz świata, rzeczy takie jakie są, współczucie nieprzyjaciołom - to wszystko również możnaby przypisać dążeniom chrześcijanina albo takiemu akurat przypadkowi człowieka areligijnego, który by do tego dążył. A jak to w praktyce wychodzi? Czy człowiek jest w stanie zrozumieć świat? Czy może raczej musi w coś uwierzyć - a wtedy może oszukać się, uśpić? Czy buddyści widząc prawdziwy obraz świata nie boją się śmierci, czy wmawiają sobie, że prawdziwy obraz świata jest taki, że śmierć nie jest straszna? To, co podajesz wydaje się być założeniami. Popatrzmy na chrześcijan, jak daleko często są od założeń wyznawanej wiary.
Obojętność wobec śmierci wydaje mi się raczej być związana z brakiem przywiązania do świata. Może właśnie do tego dochodzą ci spokojnie odchodzący buddyści. Ale czy prawdziwy obraz świata powoduje brak przywiązania do niego? Na pewno ten "prawdziwy obraz" to coś bardzo subiektywnego.
Coś w tych opisach buddystów jest niepokojącego.
 
 
Arya Svit'kona
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-04, 05:57   

dziki napisał/a:
Reszta, cóż ...kto ze śmiertelnych przybył z tamtej strony, niech się wypowie! ;-)


"-Tam jest tak samo jak tutaj. Za wszystko trzeba płacić"- w/w wypowiedź :mrgreen:
 
 
Seonaid
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-06, 18:18   

"– Nie myślałem, że to skończy się w ten sposób.
– Skończy? To nie koniec podróży. Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć. Znika szara, deszczowa zasłona tego świata i wszystko spowija srebrzysty blask. A potem widzisz...
– Co, Gandalfie? Co widzę?
– Białe wybrzeże. I to, co za nim... daleką zieloną krainę, skąpaną w blasku wschodzącego słońca.
– To chyba nie jest takie złe.
– Nie, nie jest....."

wiem, że to tylko cytat z filmu..ale ja własnie chcę myśleć, że własnie tak będzie...
 
 
Aarien
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-14, 13:08   

To może taraz ja napisze co o tym sądzę.

Uważam, że nie czegoś takiego jak drugie życie po smierci. Człowiek przychodzi na świat tylko raz, ma do przebycia drogę a gdy przyjdzie kres tej życiowej drogi to zasypia.

Może to co teraz napisze bedzie troche dziwaczne i dla niektórych niezrozumiałe.
Człowiek żyje, funckjonuje i czuje. jeste wrażliwy na wiele spraw ale jeżeli serce przestaje bić to wraz z zatrzymaniem pracy serca ustepuje praca wszytskich organów i całego ciała.
Człowiek nie żyje wieć nie może czuć, kochać, złościc się itd.
Poprostu zasypia snem wiecznym, snem w którym nic się nie sni, nie ma żadnym obrazów, bo mózg nie pracuje i nie odtwarza żadnych obrazów. Nie ma nic a ciało ulega rozkładowi...


Wybaczcie,że tak napisałam ale bardzo trudno jest mi się z tym pogodzić, że niby istnieje drugie zycie.Nieprawda. Człowiek umiera i nie ma Go.
 
 
Daeruth 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Lata Drzew
Wiek: 27
Dołączył: 31 Sty 2011
Posty: 236
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-06-14, 14:32   

A ja z kolei twierdzę zupełnie inaczej. Próbowałem zachować nieraz sceptycyzm, tłumaczyć sobie tą sprawę logicznie, ale nic z tego. Zawsze wierzyłem, wierzę i będę wierzyć, że dalej coś jest. Kiedy o tym myślę dochodzę do granic mojego własnego rozumienia, nie jestem w stanie tego pojąć jak może wyglądać "tam" "życie". Ogranicza mnie mój rozum, moje człowieczeństwo. Żaden człowiek, nie jest w stanie chociażby w zbliżony sposób opisać tego "innego świata", bo swój opis może oprzeć jedynie na podstawie rozumu i związanego z nim ograniczeń. Nie wiem co jest "dalej", no cóż nikt tego nie wie. Jest to sprawa indywidualna dla każdego człowieka.
_________________
Moje dzieci... Historia, którą wam teraz opowiem jest bardzo ważna. Historia ta, rozpoczyna się tutaj i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie, odtąd już na zawsze...
 
 
 
Asnarak 
Zdobywca Serca Góry


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 262
Skąd: Arda
Wysłany: 2011-06-14, 23:35   

Pożyjemy ( i pomrzemy) zobaczymy
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group