Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Ivellios Mirimafëa
2011-12-15, 19:41
Symptomy Tolkienomanii :D
Autor Wiadomość
haldiria
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-04, 16:21   

a ja w 6 klasie podstawowki uwazalam sie za hobbita ale to juz calkowicie czynnie:) az wstyd haha. teraz jako ze jestem samotnikiem dobijam moja mame i siostre kiedy wlaczam kilka razy dziennie Władce Pierscieni na kasecie. Władce i inne książki traktuje jak biblie i sa moim najwiekszym skarbem, teraz uwazam sie za elfa co jest juz raczej chore wg. tzw normalnych ludzi. Staram sie zyc jak elf i juz planuje jak uciec od nowoczesnej cywilizacji chociaz na miesiac wakacji do jakiegos lasu :) zazdroszcze tym co ucza sie jezyka Elfow bo ja jakos nie potrafie :(
 
 
Senion 
Podróżnik przez Morię


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: yucainen minë Sulimë 43 (I)
Wiek: 29
Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 725
Skąd: Vene (Łódź)
Wysłany: 2006-11-04, 17:33   

Ależ to nie jest trudne Haldiria.... Wystarczy troszkę samozaparcia i wolnego czasu :)
Jak angielski.
_________________
"W końcu jeśli dziewczyna chce iść przez życie z inną, która nosi koszule i krawaty, ujeżdża konie i ma twarz jak buldog, który zlizuje ocet z ostu, to przecież wyłącznie jej sprawa." - T. Pratchett, "Niuch"
 
   
 
Maryen 
Członek Drużyny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 5 Lotesse 501 (I)
Wiek: 31
Dołączyła: 23 Paź 2006
Posty: 568
Skąd: Mroczna Puszcza (WZL)
Wysłany: 2006-11-04, 17:36   

Hmm...jeśli mogę się wtrącić to ja przerobiłam już 6 lekcji Quenya na stronie Rivendell...nauka tego języka to poprostu sama przyjemność ;) zachęcam serdecznie i Ciebie Haldirio :P
_________________
"Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni twojego życia!
Wracaj do nich, ilekroć w tym życiu wszystko zaczyna sie walić",
"Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez"

*Pogromca Smoka :)
*Beerbuster ;)
 
   
 
Faolion
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-04, 17:41   

Ja na razie wkówam tengwar i cirith prawdziwa przyjemność.Ale jeszcze lepiej jest widzieć miny osób które próbuja to przeczytać a nie maja o tym zielonego pojęcia.
 
 
Senion 
Podróżnik przez Morię


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: yucainen minë Sulimë 43 (I)
Wiek: 29
Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 725
Skąd: Vene (Łódź)
Wysłany: 2006-11-04, 18:58   

Ja wiem czy to taka przyjemność? Kiedy inni nie potrafią, a Ty udajesz ważnego? Jak mi się na lekcjach nudzi, to zaczynam sobie jakieś texty z książek w Tengwarze przepisywać. Moim znajomym to się podoba, mówią, że też tak chcą umieć, to tłumaczę...
_________________
"W końcu jeśli dziewczyna chce iść przez życie z inną, która nosi koszule i krawaty, ujeżdża konie i ma twarz jak buldog, który zlizuje ocet z ostu, to przecież wyłącznie jej sprawa." - T. Pratchett, "Niuch"
 
   
 
haldiria
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-05, 00:17   

właśnie mam trudnosci ogolnie z nauka wszystkiego, zajmuje mi wiecej czasu niz normalnym :) a faktycznie ja tez za bardzo nie potrafie tego przeczytac :) . Jednak trzeba nad tym popracowac tylko jak znajde wiecej czasu :( i bede miec mniej zajec to wtedy i nauka przyjdzie mi latwiej.
 
 
Maryen 
Członek Drużyny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 5 Lotesse 501 (I)
Wiek: 31
Dołączyła: 23 Paź 2006
Posty: 568
Skąd: Mroczna Puszcza (WZL)
Wysłany: 2006-12-15, 17:59   

Symptomy Tolkienomanii? To ja dzisiaj miałam taki symptom :P siedzę na placu w moim mieście i patrze na takie białe drzewo....i myślę Gondor :) idę dalej a tu jakiś facet mnie mija z takimi szpiczastymi uszami jak elf :) Przychodzę do domu i uczę się o Morzu Śródziemnym...co kojarzy mi się jednoznacznie...z Middle-earth ;P wszędzie, wszystko kojarzy mi się z Tolkienem...coś tak ostatnio mam :)
_________________
"Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni twojego życia!
Wracaj do nich, ilekroć w tym życiu wszystko zaczyna sie walić",
"Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez"

*Pogromca Smoka :)
*Beerbuster ;)
 
   
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 53
Dołączył: 29 Maj 2006
Posty: 1146
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2006-12-15, 21:20   

Jeśli chodzi o moje aktualne symptomy W.P. ( co prawda uwielbiam też Gwiezdne - o innych ....dobra nie będę zanudzał! :mrgreen: ) to ......... największą wariacją - i sam zaczynam się nad sobą zastanawiać, czy..... :hmmm: :sciana: :rety: :mrgreen: - jest nagminne słuchanie Bo Hanssona ( od 0k 1982 roku pnieńskiego nam ... już nie panującego! :mrgreen: ) a szczególnie , gdy zjeżdżam do Lothka to .... obowiązkowo... muszę posłuchać Władka w jego wydanku! I tu muszę zaznaczyć, że mam troszkę żal .....- Ci co wiedzą to wiedzą o co chodzi! Iż, nikt z osób ( no jedna miła osóbka wypowiedziała się! ), które otrzymały ową płytkę.....nawet nie wypowiedziały się.... np: coś ty dziki za ( pip ) brrrr nam dał, czy! Ja tego nie rozumieć! A................. jest to taka klasyka i taki tkwi w tej muzyce potencjał! Teraz ja ...brrrrrrrrr
A tak poza to Świat Śródziemia dostał się najpierw do mojego kulawgo móżdżku, po czym rozpłynął się po moim krwiobiegu i.... to już jest choroba śmiertelna z którą..... :mrgreen: pogodziłem się i :-({|= :mrgreen: życzę każdemu, kto zwie się Fanem, by .......................................................................................... :mrgreen:
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Nanatei 
Przyjaciel Entów


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 61. Hrívë 383 (I)
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lip 2010
Posty: 1153
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2011-06-07, 22:01   

Przede wszystkim, jest to w moim wypadku choroba już bodajże nieuleczalna i to wszystko przez czyjeś zadanie z informatyki, które polegało na stworzeniu strony internetowej. :razz: Za tą stronę jestem Fanuilos ciągle w duchu wdzięczna, choć właściwie nie miałam okazji Jej poznać nawet tutaj, na forum.

• Pierwszym symptomem więc jest to, że po ponownym, tym razem bardziej dojrzałym przeczytaniu Władcy Pierścieni nagle, po czterech latach przypomniałam sobie o godzinach prześlęczonych na tej stronie. ( -> Możliwość integracji z innymi cierpiącymi na tą rzadką przypadłość, a także masochistyczne pragnienie rozwijania jej.)
• Drugim, zapewne to, że mam poczucie winy, kiedy nie pamiętam czegoś dotyczącego Śródziemia i obsesyjnie zaglądam do wręcz świętego trójksięgu. :razz:
• Trzecim, że w jakimś sensie zupełnie serio traktuję ,,przebieranie się" za elfa (jak dobrze pójdzie, do końca lipca będą już m.in. cztery suknie :fiufiu: ), a na żartobliwe pytanie mamy, czy przypadkiem nie brakuje mi jeszcze elfiej piżamy, ze zdziwieniem mogłam odpowiedzieć, że wisi u mnie w szafie już przecież od kilku miesięcy. =p
• Czwartym, niezmierna radość na widok czegokolwiek, co w jakikolwiek sposób może mieć związek z twórczością Tolkiena ("...patrz, patrz, tutaj będzie żłobek ,,Elfik"! Myślisz, że oni coś sugerują?... :yyy: ").
• Piątym, że przy każdej okazji bawię się w misjonarkę i opowiadam o Tolkienie i świecie, który stworzył, jeśli tylko ktoś zapyta, na tyle ile potrafię. Albo na tyle, na ile mi pozwolą.
• Szóstym, że bez końca jestem w stanie ćwiczyć piosenki o wiadomej tematyce, słuchać związanej z nią muzyki, oglądać zdjęcia z różnych ,,podejrzanych" spotkań i nawet się na takie wybierać!
• Siódmym, iż jestem w stanie się nauczyć pisać tengwarem, a nie chce mi się nawet zrobić krótkiego, dodatkowego zadania do szkoły na ładną ocenę. ^^"

Ale grzechów tych jest więcej, och o dużo więcej... :roll:
 
 
 
Aarien
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-08, 13:38   

W moim przypadku po tym jak wyszłam rozanielona z kina po obejrzeniu WP namiętnie słuchama ścieżki dźwiękowej. Codziennie serfowałam w necie w poszukiwaniu nowych zdjęc z planu filmowego, ciekawostek dotyczących jak powstawał film itd.

W końcu sięgnęłam po ksiązkę. Przeczytałam od dechy do dechy. Później Silimarillion i inne dzieła Mistrza Tolkiena.

Język elfów - Quenya tak mna owładnął, że nauczyłam sie kilka podstawowych zwrotów w tym języku i nawet nauczyłam sie pisać runami. Wraz z innymi osobami z mojej licealnej klasy pisalismy runami liściki :)

Liceum sie skończyło, reszta moich towarszyszy sie rozeszła po Polsce i wszystko ucichło, aż do dnia kiedy trafiłam przypadkiem na to Forum i na strone Bractwa, wtedy wszystkie wspomnienia ożyły... :roll:
 
 
Eruchínvaron 
Gość władcy Niedźwiedzi


Plemię: Dúnadan
Ulubiona Era: Trzecia
Wiek: 25
Dołączył: 26 Gru 2010
Posty: 127
Skąd: Wrocław/Ithilien
Wysłany: 2011-06-08, 22:21   

Skoro tyle osób wypowiedziało się w tym temacie to i mojej wypowiedzi zabraknąć nie może.
A więc, jak już chyba raz wspominałem, moja przygoda ze światem Tolkiena rozpoczęła się, od momentu kiedy perwszy raz zagrałem u kuzyna WP powrót króla na PC. Później to już zaczęły się zabawy z kuzynami z drewnianymi mieczami i bieganie i walki ... Itp itd. Następnie pogłębiałem tą przygodę, kolekcjonując karty z chipsów. Później to już jak domino. Obejrzenie trylogii -> przeczytanie większości dzieł -> kolekcjonowanie bitewniaków LOTR -> namalowanie pierwszych obrazów związanych z WP-> zbudowanie pierwszej makiety -> pierwsze strzelanie z łuku -> dołączenie do bractwa i na forum -> słuchanie soundtracków Howarda Shora.A moim największym idolem, bohaterem i wzorem do naśladowania jest oczywiście Faramir (brat Boromira i syn Denethora) Więc jak widzicie, początki były całkiem niecodzienne.
_________________
,, Oto kres ery ludzi. Nadchodzi czas orków,,
Autor tego cytatu zginął w tragicznych okolicznościach ;-)
 
 
 
Aragël
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-05, 15:34   

cóż ja na razie studiowałam Litery Feanora... :gandalf:
 
 
Brethil
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-09, 09:28   

Witam
Uważam, że moje początku były jeszcze bardziej niecodzienne niż u was wyżej :)
Ale od początku:
Mieszkam na wsi i 50 metrów od mojego domu za szosą jest las. Dość duży.
W wieku żeby nie skłamać 10 lat jak tylko obejrzałem WP w telewizji od razu poczułem że to coś mnie kręci... Na wsi było mniej więcej 3 chłopaków w moim wieku. Pewnego dnia poszliśmy do lasu i zaczęliśmy się tam bawić. Były to wakacje - dużo czasu i mało roboty. Z początku biliśmy się zwykłymi kijami, wymyślaliśmy wojny i wgl. Po kilku dniach na samym środku lasu gdzie była mała polana zrobiliśmy po prostu dziedziniec (rynek) ogrodziliśmy kółko zwykłymi kijami powbijanymi w ziemię. Pierwsze wakacje minęły tak jak opisałem.
Podczas następnych znowu postanowiliśmy spędzać je w naszym lesie. Tylko, że podczas następnych już bardziej się staraliśmy. Na początku znaleźliśmy miejsce na lekkim w zniesieniu pod rozłożystym drzewem. Każdy znalazł swój kąt. Lekko go ogrodził i zajmował się tym czym chciał.. Mieliśmy "kowala" robił miecze z drewna - naprawdę fajne. Miał swój warsztat przy mojej posiadłości a dokładnie "sklepie". Otóż skupowałem od niego miecze po cenie hurtowej i sprzedawałem drożej, naszymi pieniędzmi byli po prostu guziki. Ja natomiast robiłem łuki, strzały, sztylety, włócznie nie kiedy tarcze. Nasze wszystkie posiadłości ogrodziliśmy jednym wielkim płotem - pełnił rolę muru, palisady. W tamte wakacje każdy był zaopatrzony w broń jaką tylko chciał. Dalej w lesie mieliśmy arenę na której organizowaliśmy turnieje. Ale wakacje się skończyły i przeszła nauka.
3 wakacje jak poprzednie także spędziliśmy tutaj. Z początku dalej siedzieliśmy pod naszym drzewem, jednak po pewnym czasie doszliśmy do wniosku, że rozejdziemy się po lesie, każdy będzie miał swoją posiadłość gdzie tylko chce. Ja wybrałem miejsce nie daleko centralnej części lasu w lekkim dole. Całość ogrodziłem płotem . Z tyłu był tartak, pod płotem w środku ogrodzenia było palenisko, natomiast na środku szeroki pień który pełnił rolę stołu. Przy ścianach zrobiłem stojaki na bron którą sprzedawałem. Po sąsiedzku za ogrodzeniem były moje pola uprawne. Koledzy też znaleźli swoje przytulne miejsca. Zbudowaliśmy klatkę (drągi pozbijane gwoździami - nic jej nie ruszyła - była naprawdę stabilna. Przy granicy lasu przy rowie powstała wieża zwiadowcza.Z czasem dołączyła do nas moja młodsza siostra i dużo młodszy kuzyn. Siostra także znalazła sobie swoje miejsce i zajmowała się szyciem ubrań. Tak ubrań, bo potem mieliśmy naprawdę super ubrania idealnie odwzorujące te szaty z WP. Ja jako już naprawdę doświadczony mieszkaniec, byłem mistrzem miecze - prowadziłem własną szkołę władania bronią. W razie wojny szybko ubierałem się w moje szaty. Przepasałem pasami, przy których były pochwy na miecze, sztylety. Szczerze mówiąc wzorowałem się na Aragornie.
W następne wakacje byliśmy już tam tylko wyrywkowo. Nie ma się oszukiwać - dorośliśmy. W zimie rozebraliśmy nasze ogrodzenia, paleniska, palisady. Drewno poszło na kupę a my zaczęliśmy inaczej się bawić - bardziej jarało nas potajemne picie alkoholu. Jednak teraz mam 18 lat i czuję że tego właśnie mi brakuję. I właśnie teraz postanowiłem że zrobię sobie w tym lesie tak hobbistycznie własną chatkę z gałęzi. W środku będzie palenisko coś do siedzenia. Wszystko ogrodzę płotem. zrobię profesjonalne uzbrojenie i ubiór. I będę sobie czasami spędzał tam czas. Bo właśnie teraz to mnie jara. I uważam że to idealne miejsce dla nas.

P.S
Szkoda że nie mogę znaleźć starych zdjęć z naszego lasu bo były naprawdę super. Jednak jak znajdę od razu się tu znajdą.
I wybaczcie że tak długo się rozpisałem ale lubię o tym opowiadać...
 
 
Meliel 
Po powrocie do Bag End


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 8 Lothron 282 (I)
Wiek: 25
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 335
Skąd: Asgard
Wysłany: 2013-02-09, 22:51   

Mieć taki las w zasięgu ręki... pozazdrościć. Ja od urodzenia skazana byłam na los mieszczucha. Miałam jednak wspaniałą ciocię na wsi, u której często gościłam. Był też las. Moje warownie zwykle mieściły się na starym rozpadającym się szerokim kamiennym murze przy domu lub na skraju lasu tuż przy dzikich bagiennych polanach. Znosiłyśmy z koleżanką całe stosy gałęzi i budowałyśmy coraz to nowe szałasy lub próbowałyśmy swych sił w budownictwie nadrzewnym:) Oczywiście walki na kije też były, częsty powód wielu kolorowych siniaków. A wszystko od filmu, koleżanka nawet go nie oglądała, polegała na moich wizjach Śródziemia, stare dobre czasy:) Teraz nie ma już moich kryjówek dlatego uciekam z miasta jak często tylko się da by chodź przez chwilę przejść się po lesie i ukryć przed... sama nie wiem przed czym. Po prostu zniknąć na moment.
_________________
Nic nie jest bardziej niebezpieczne niż wróg, który nie ma nic do stracenia.

http://www.marysia-bijou.blogspot.com/
 
 
 
Brethil
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-11, 07:37   

No dokładnie... Mimo że jesteśmy w takim wieku jakim jesteśmy tego czegoś brakuje. I to jest właśnie piękne że świat stworzony przez Tolkiena jest tak ważny dla tylu ludzi...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group