Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Ivellios Mirimafëa
2007-10-07, 12:02
Karczma
Autor Wiadomość
Nanatei 
Przyjaciel Entów


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 61. Hrívë 383 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Lip 2010
Posty: 1153
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2012-06-05, 13:40   

Po kilku godzinach wytężonej pracy, Sindarka ostatecznie zeskoczyła ze stołów i z westchnieniem przetarła czoło, zostawiając na nim trzy różnobarwne smugi farby.
,,Pierwsza bitwa za mną..." - pomyślała i zaczęła oporządzać wykorzystany ekwipunek artystyczny.
Za oknem panował już radosny i świetlisty poranek.

- Ach, należałoby odetchnąć świeżym powietrzem i dać wytchnienie oczom... - zamruczała do siebie kończąc sprzątanie i kierując się w stronę drzwi - ... chyba nie ja jedyna męczę je tutaj mamrocząc do siebie. - dodała już głośniej uśmiechając się na widok zaczytanej elfki w szlafroku.

Światło dnia sprawiało, że świat mienił się jaskrawymi barwami, zupełnie oszałamiając wychodzącą z sali artystkę. Przesłoniła oczy dłonią i wkroczyła pomiędzy pobliskie drzewa szukając cienia i odpoczynku. Słysząc szmer strumyka, podążyła w jego stronę, by przemyć dłonie i twarz jego chłodną, przywracającą jasność umysłu wodą.
 
 
 
Aarien
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-05, 16:19   

Podmuch wiatru wpada do środka gdy w drzwiach staje zakapturzona postać.

Powoli domyka ciężko drewniane drzwi.
Nie wadząc nikomu zamawia strawę i zasiada w kącie z dala od spojrzeń biesiadujących osób.
 
 
Daeruth 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Lata Drzew
Wiek: 27
Dołączył: 31 Sty 2011
Posty: 236
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-06-06, 21:14   

Przebywszy dość znaczną część lasu, khazad uświadomił sobie, że jest głodny. Postanowił więc wrócić do karczmy jak najszybszą drogą, jako że zbliżało się już południe.
Jednakże zorientowawszy się, że nie wie gdzie się dokładnie znajduje postanowił znaleźć jakiś strumień i pójść jego brzegiem, mając nadzieję, że trafi prędzej czy później na jakieś uczęszczane szlaki. A nuż do samej karczmy.
Po krótkim poszukiwaniu, odnalazł wartki strumień, skryty wśród drzew, spływający w dobrym, jak khazad sądził, kierunku.
Z czasem zaczęło się przerzedzać po obu stronach strumienia. Słońce już na dobre zagościło na niebie, po którym błądziły pojedyncze, niewielkie chmury.
Wpatrując się w niebo nawet nie zauważył, iż stoi w pobliżu nowo poznanej elfki.
_________________
Moje dzieci... Historia, którą wam teraz opowiem jest bardzo ważna. Historia ta, rozpoczyna się tutaj i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie, odtąd już na zawsze...
 
 
 
Nanatei 
Przyjaciel Entów


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: 61. Hrívë 383 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Lip 2010
Posty: 1153
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2012-06-07, 17:06   

Elfka przycupnęła wśród firletek o poszarpanych jakby płatkach i niezapominajek, nabierając w złączone dłonie wody z mieniącego się niespokojnie nurtu. Lodowata woda sprawiła, że wstrząsnął nią dreszcz, prychnęła i błyskawicznie wstała. Przetarła twarz, a przed jej niewyraźnie widzącymi przez krople wody oczyma zmaterializowała się nagle postać krasnoluda.
- Ach, na Eru! Pojawiasz się i znikasz w najmniej spodziewanych momentach! - zaskoczona obsunęła się nieco na błotnistym brzegu. Po chwili odzyskała jednak rezon, uniosła nieco fałdów sukni, by ułatwić sobie wchodzenie i już znajdowała się tuż obok krasnoluda.
- Piękne są poranki po burzliwych nocach, nieprawdaż? Jakże cudownie pachnie wilgotna ziemia i rośliny! Zapewne miałeś okazję podziwiać ten niesamowity spektakl przemiany natury bezpośrednio i w całości, odczuć tą dziwną przemianę nie tylko krajobrazu, ale i siebie... Nie tak jak co poniektórzy. - tu uśmiechnęła się z niejakim zażenowaniem i zatoczyła szeroki łuk oczyma.
- Ranek przyniósł jakieś nowiny?
 
 
 
Daeruth 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Lata Drzew
Wiek: 27
Dołączył: 31 Sty 2011
Posty: 236
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-06-07, 17:33   

-Hmm... O żadnych nowinach nic mi nie wiadomo...
Podszedł do strumienia i schlapał kark zimną wodą.
-Ahh, od razu lepiej. Słońce już ładnie przygrzewa.
Spojrzał na elfkę z błyskiem w oku.
-Taki już jestem. Pojawiam się i znikam, niczym wiatr szeleszczący wśród drzew...
Zamilkł na chwilę po czym uśmiechnął się i rzekł.
-A tak prawdę rzekłszy... To chyba się zgubiłem, o ile można się zgubić w tych czarownych lasach. Postanowiłem więc przejść w dół strumienia mając nadzieję trafić wreszcie z powrotem do doliny.
-Ranek był istotnie, cudowny. Rzadko mi zdarzało się oglądać równie piękne miejsca o tej porze dnia.
-No, ale najwyższa pora wrzucić coś na ząb. Wracamy, więc?
Pytająco spojrzał na towarzyszkę.
-I hmm... Ciekawi mnie to bardzo. Miałaś kogoś konkretnego na myśli w swej wcześniejszej wypowiedzi?
_________________
Moje dzieci... Historia, którą wam teraz opowiem jest bardzo ważna. Historia ta, rozpoczyna się tutaj i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie, odtąd już na zawsze...
 
 
 
Insignia 
Porwany przez Gobliny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Lata Drzew
Narodziny: Quainëa Yávië 493 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 22 Maj 2012
Posty: 65
Skąd: Doriath
Wysłany: 2012-06-08, 02:10   

Las przeszył dźwięk przeraźliwego wycia... Obok gawędzącej pary nad strumieniem przemknęła wilczasta postac. Popędziła niczym strzała, niemal niezauważona, przez zarośla w stronę Karczmy skąd dochodziło owe wilcze nawoływanie...

Przed Karczmą stała tajemnicza, zakapturzona, czarna postac. Co raz to wznosiła wzrok ku niebu wyjąc niczym wilk, po czym wzrok swój kierowała w stronę lasu wypatrując czegoś. Nagle uwagę jej przykuł ruch w zaroślach. Z lasu wyłonił się wilczy, czarno-srebrny pies o głębokich, błękitnych oczach. Majestatycznym, wolnym krokiem począł ostrożnie stąpac ku zakapturzonej nieznajomej. Czarna postac opuściła kaptur na ramiona. Okazała się zwykłą elfką. Owa elfka na widok swojej futrzastej siostry uśmiechnęła się :) ...
_________________
~~Gdy człowiek nie marzy, umiera...~~
/R.R./
 
 
 
Findecáno 
Gość władcy Niedźwiedzi

Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 22
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 119
Skąd: z poza dolin z poza gór
Wysłany: 2012-06-08, 22:51   

Nagle drzwi sie otwierają i do karczmy wchodzi zakapturzona,ubrana na czarno postać z dwoma groźnie wyglądającymi,długimi nożami i kilkoma krótszymi na plecach słurzących do rzucania

Zabujca-myśli karczmarz . Słowa nowo przybyłego potwierdzają jego myśli

Mae govannen. Czy znajdze się tu dla mnie jakieś zlecenie. Nie biore dużo-mówi elf

To powiedziawszy podchodzi do lady, zamawia piwo i siada w kącie sali
 
 
Insignia 
Porwany przez Gobliny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Lata Drzew
Narodziny: Quainëa Yávië 493 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 22 Maj 2012
Posty: 65
Skąd: Doriath
Wysłany: 2012-06-09, 00:09   

Zaraz po "zabójcy" do karczmy wbiegła Luna (moja wilcza siostra). Podeszła ostrożnym krokiem do baru. Przysiadła na podłodze obok wolnego miejsca... Zaczęła rozglądac się czujnie po sali lustrując każdego gościa Karczmy. Jej morderczy wzrok zatrzymał się na nowym przybyszu, który właśnie zasiadał w kącie sali...

Zaraz po tym do karczmy weszła szybkim, nerwowym krokiem ubrana na czarno elfka.
-Mae govannen.- rzuciła pospiesznie. Podchodząc do baru zatopiła swoje długie palce w gładką, czarną sierśc psa, który nadal nie spuszczał wzroku z elfa z nożami na plecach. Zajęła miejsce obok swej wilczej siostry.
-Karczmarzu, wino i miskę zimnej wody...
_________________
~~Gdy człowiek nie marzy, umiera...~~
/R.R./
 
 
 
Findecáno 
Gość władcy Niedźwiedzi

Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 22
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 119
Skąd: z poza dolin z poza gór
Wysłany: 2012-06-09, 17:43   

Czy twój pies źle reaguje na orków-pyta się elf do nowo przybyłej-bo miałem hmm... ,,orkową" przeszłość i dalej czuje na sobie ich smród :sad: . A tak wogule to jestem Findecano
 
 
Insignia 
Porwany przez Gobliny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Lata Drzew
Narodziny: Quainëa Yávië 493 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 22 Maj 2012
Posty: 65
Skąd: Doriath
Wysłany: 2012-06-09, 20:02   

Elfka powoli odwróciła się w stronę kąta, z którego dochodził głos.
- Miło Cię poznac Findecano. Niezbadane są zakamarki umysłu Luny...- skierowała wzrok ku swej wilczej siostrze, która nadal nie spuszczała wzroku z przybysza. Uśmiechnęła się i poczochrała psa mierzwiąc mu futro na głowie.
- Na pewno źle reaguje na tych, którzy są wrogo nastawieni do niej. Mówiąc "orkową przeszłośc", rozumiem, że walczyłeś przeciwko nim. Luna obserwuje Cię bo widocznie ma ku temu powody. Byc może tym powodem są właśnie orkowie... Jeżeli jesteś do nas wrogo nastawiony, Luna to wyczuje...
_________________
~~Gdy człowiek nie marzy, umiera...~~
/R.R./
 
 
 
Findecáno 
Gość władcy Niedźwiedzi

Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 22
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 119
Skąd: z poza dolin z poza gór
Wysłany: 2012-06-09, 22:27   

Cóż mając na myśli orkową przeszłość chciałem powiedzieć że sam byłem kiedyś orkiem i dlatego śmierdze nimi-odparł zabójca lekko się chmurząc- może kiedyś opowiem tę historie ze szczegółami ale na razie w skrócie
Nie brałem udziału w Wielkiej Wędrówce
Morgoth mnie dopadł i przemienił w orka,wyszkolił na zabójce i kazał zabijać elfy
Po wielu wielu latach służby wywołałem bunt w twierdzy Morgotha przez co wielu zniewolonych elfów (czyli orkOw zostało uwolnionych od Czarnego Władcy
Valarowie dali mi karę za śmierć wielu setek elfów z mojej ręki i wielu z rąk mojego oddziału-kazali mi zostać w śródziemiu puki wszelkie zło nie zostanie wytępione, lecz dali mi też pewne nagrody za uwolnienietylu dusz elfickich:
idplugawili mnie
od Yawanny dostałem olbrzymiego wilka i małego orła
od Aulego uzbrojenie-tu elf dotkńął jednego ze swoich noży przy pasie
od Ulmego slowo że po ostatniej bitwie będe mógł żeglować (kocham morze)
Orome nauczył mnie walczyć
Manwe dał władze nad powietrzem i piorunami
dzieki tym darom nikt nie stanie mi na drodze do wypełnienia zadania-to rzekłwszy Findecano zawołał
-gospodarzu wiecej piwa prosze!
 
 
Insignia 
Porwany przez Gobliny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Lata Drzew
Narodziny: Quainëa Yávië 493 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 22 Maj 2012
Posty: 65
Skąd: Doriath
Wysłany: 2012-06-10, 00:42   

-Luna Ci nie ufa...- Wyszeptała syczącym głosem... :nazgul:
_________________
~~Gdy człowiek nie marzy, umiera...~~
/R.R./
 
 
 
Findecáno 
Gość władcy Niedźwiedzi

Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 22
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 119
Skąd: z poza dolin z poza gór
Wysłany: 2012-06-10, 13:21   

To akurat nic dziwnego zwierzęta które dostałem od Yavanny zginęły w mojej obronie bo ptaki i wilki nie słurzące złu mnie prubowały zabić-po policzku elfa spłynęła łza. Starł ją i zaśmiał sie goszko-gdyby nie pomoc Oromego i Manwego oraz zlecenia od khazatów to dawno bym już umarł z głodu lub zabity przez logoś. Jestem wygnańcem, nie moge wrócić do Amanu, nie moge liczyć na pomoc ze strony elfów czy ludzi, próbuje spłaciC wine nie do odpokutowania-tu wygnaniec się uśmiechnął-Gdyby nie to że Orome wstawił się za mną to bym się błąkal z Morgothem poza granicami świata. Gorszej kary by nie było zwarzywszy na to że to ja wywołalem bunt orków przeciw Morgothowi.
To.rzekłwszy elf wstał i wyjął coś z torby. Był to mały,biały wilk. Zabójca odezwał się do elfki
-To syn mojej poległej wilczycy, puki co nie mam jak się nim zająć a ze względu na jego matke chce mu zapewnić bezpieczną przyszłość czego przy mnie nie zazna. Mogłabyś się nim zająć?
 
 
Insignia 
Porwany przez Gobliny


Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Lata Drzew
Narodziny: Quainëa Yávië 493 (I)
Wiek: 26
Dołączyła: 22 Maj 2012
Posty: 65
Skąd: Doriath
Wysłany: 2012-06-10, 14:48   

Luna na widok małego wilka uniosła pyszczek i cicho, przeciągliwie zawyła.
-Nie będę dla niego dobrą rodziną zastępczą. To młode, dzikie zwierze powiino żyć na wolności.
Elfka wstała od baru i podeszła do Findecáno.
-Zgodzisz się bym zabrała tego szczeniaka do odległej krainy? Na dzikie tereny należące do potężnej watahy niezależnych wilków. Jest duża szansa, że mały zostanie przez nich zaakceptowany. Niestety, wtedy prawdopodobnie już nigdy wiecej go nie zobaczysz. Będzie dziki i wolny. To będzie dla niego najlepsze rozwiązanie. Jeżeli do tej pory zajmowałeś się nim dobrze, mały na pewno to zapamięta. Możliwe, że zostanie Alfą w swoim stadzie i pewnego razu, gdy znajdziesz się w opałach, dawny przyjaciel ruszy Ci z pomocą. Dobrze jest mieć sojuszników w dziczy... - elfka uśmiechnęła się...
_________________
~~Gdy człowiek nie marzy, umiera...~~
/R.R./
 
 
 
Findecáno 
Gość władcy Niedźwiedzi

Plemię: Sindar
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 22
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 119
Skąd: z poza dolin z poza gór
Wysłany: 2012-06-10, 22:44   

Jeśli to będzie dla niego najlepsze to zgoda, zabierz go tam-rzekł elf oddając wilczka elfce- uważaj na niego to potomek Huana więc będzie samcem alfa. Zapewniam

To rzekłwszy uśmiechnął się smutno do szczeniaka i podrapał go palcem za uchem-żegnaj maleńki-szepnął

Nagle zabójca odwrócił się wziął torbe i wyszedł bez słowa z karczmy. Nie chciał by ktoś widzał jego łzy
Pierwsze od kiedy udał się na wygnanie do Śródziemia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group