Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Elfowie a rzeczywistość
Autor Wiadomość
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-02-04, 15:44   Elfowie a rzeczywistość

Ha! To ja nie iwem co one robiły z odpadami poprodukcyjnymi? Zjadały skórzane ścinki, wióry, szmaty? Paliły? Toż to zanieczyszcza środowisko! Czym paliły w kuźniach i hutach? Nie wyobrażacie sobie ile drzewa potrzeba do wytopu szkła. Tak, palić mogły węglem, ale do wyrobu szkła potrzebny jest popiół drzewny ale i tak skąd brały węgiel... zresztą... lepiej nie dorabiać mądrych teorii tylko przyjac, że Elfy są strasznie fajne. Bo jak człowiek zacznie zachodzić w głowę, dlaczego elfie garbarnie nie śmierdzą, huty żelaza czy szkła i solanki nie dymią i nie wymagają masowych wycinek lasów, bydło, drób, trzoda i same elfy nie defekują a jak juz to nie śmierdzi, kopalnie odkrywkowe nie są kopane (a to najprostszy i najbezpieczniejszy sposób wydobywania czegokolwiek), odpady poprodukcyjne (temat rzeka-nawet w średniowieczu) same się utylizują, farbiarnie nie zanieczyszczają rzek, węgiel nie brudzi... Żyć nie umierać! A to wszystko jeszcze przed rewolucją przemysłową.

Oczywiście ludzie też nie niszczyli środowiska dopóki nie było ich zbyt wielu =; Elfów niedy nie było za dużo to nie zdążyły narozrabiać :hmmm:

To tak jak z Finlandią: łatwo mieć czysty kraj nie mając wielkich miast i 338 145 km² powierzchni przy pięciomilionowym zaludnieniu. Dla porównania Polska przy nieco mniejszej powierzchni ma 38mln miekszańców.


A narzekanie nie rowadzi do upodlenia tylko do ulrzenai sobie, wyrzucenia tego co lkezy na wątrobie a w końcu może i do wyciągnięcia wniosków. Jakby nikt nie narzekał to skąd by było wiadomo,że cos jest źle?

edit:
Ivelios, ty dziadu! Znowu wydzieliłeś moje posty jakby był to offtop!
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
Ostatnio zmieniony przez Razosłav 2009-01-12, 19:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-02-04, 20:19   

Ekhm... węgiel był... więc i palili węglem w kuźniach, drewno tez służyło na opał, po za tym pamiętajmy, że to że wytwarza się przy spalaniu węgla czy też drewna dwutlenek węgla, to naturalna rzecz. Piorun trzaśnie w drzewo i się pożar zrobi i co? Piorun jest zły? No nie przesadzaj Razek. To normalne, tylko warunkiem jest utrzymanie równowagi w przyrodzie. Elfów nie było za dużo ,a przecież być dużo nie mogło, bo elfom jakoś nie zależałoby na 100 bachorach :P Oni żyli bardzo długo, co za tym idzie ich potrzeby związane z rozrodem były stanowczo ograniczone, gatunek nie miał problemu z przetrwaniem. Oczywiście, że cżłowiek też żył w zgodzie z przyrodą kiedyś, ale rozwój przemysłu zniszczył to wszystko w ciągu zaledwie półtora wieku.

Popatrzmy na to inaczej: Saruman. On rozpoczął masową wycinkę lasu Fangorn właśnie z powodu wojny, chęci zdobycia bogactw, a przede wszystkim władzy. Elfowie także czynili wycinki, także palili drzewa, węgiel, ale nie była to taka machina wojenna, masówka. Po za tym!! Pamiętajmy, że tak na prawdę niewiele wiemy o tej sferze życia elfów i być może oni po prostu mieli swój sposób na zapewnienie energii w piecach :P Skoro stworzyli coś takiego jak lampy, które mogły przechowywać światło!
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-02-21, 15:03   

To nie ja pierwszy zacząłem bawić się w próby naukowego podejścia. Wielbicielom uszatych dzieci lasu odradzam zagłębianie się w to, bo okaże się ile przyziemnych rzeczy trzeba by uwzględnić. Często rzeczy śmierdzących, brudzących lub wymagających bardzo dużo miejsca. Zachwycając się elfami widzicie ich pląsy w świetle księżyca lub mistrzowskie szycie z łuków...

...ale jak wam się widzi widok elfów zeskrobujących zakrzywionymi nożykami ze skór resztki mięsa, krwi, czerepów i guana przed garbowaniem? Albo ugniatające skóry w psich i ptasich odchodach?
Popularna metodą było trzymanie skór w dołach, żeby sobie nadgniły. Smród był niesamowity, ale bardzo ułatwiało to usuwanie włosów. W okolicach Rivendell nic nie śmierdziało, nie kopano śmiesznych dołów, w których skóry mogłyby nasiąkać garbnikami (grube-podeszwowe nawet dwa lata). Może Rivendell było większe niż się wszystkim wydaje a garbarnie były na tyłach. Wszechobecna magia mogła maskować smród a wysokie mury rzemieślników. Warsztaty mogły być też rozrzucone po okolicznych lasach. =;

Elfi kowale przy pracy? No jasne, przecież nawet na filmie byli i całkiem godnie się prezentowali! Ale w kuźniach wykorzystywano węgiel drzewny, jako duzo efektywniejszy od drewna lub węgla kamiennego. Aby go otrzymać drewno trzeba było porąbać, układać w wielkie stosy, zasypywać ziemią i wypalać. Potem kruchy i pylący transportować. A elfi smolarze? Pewnie, mogli nie być tak umorusani (częstsze mycie) ale dziegieć do konserwacji i uszczelniania skórzanych wyrobów, smołę do uszczelniania łodzi i węgiel drzewny KTOŚ musiał robić... I żadnych możliwości do magicznych upgradów nie widzę, choć na czarowaniu się nie znam ;-) Może Wy, którzy w temacie bardziej siedzicie będziecie mieli lepsze pomysły :hmmm:

A w hutach, czy to przy wytopie szkła czy żelaza czy innych metali to się przede wszystkim pali, pali i pali. I nie ma zmiłuj. Oczywiście o ile do wytopu szkła potrzeba często odpowiedniego popiołu to z ogniem można najlepsze czary wyczyniać. Albo chociaż umieścić huty w lasach. Dym byłby filtrowany przez drzewa a wycinka lasów rozwiązywana tak jak w Asteriksie, w komiksie "Osiedle Bogów"...Ale czy widzą wam się wasze uszate avatary z siekierami i tasakami karczujące las?
Bo nie wątpię, że mało brudzące i/lub szlachetniejsze zawody nie czynią w wyobraźni spustoszeń - taki szewc, rymarz, sajdacznik, cieśla, stolarz, snycerz, kowal, malarz, tarczownik, złotnik, hutnik... i wiele innych. Ale co z tymi kilkoma przykładami wyżej? Sam podałem kilka rozwiązań, ale jeszcze nie wszystko przestało dyymić i śmerdzieć.
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Asnarak 
Zdobywca Serca Góry


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 262
Skąd: Arda
Wysłany: 2008-02-21, 20:06   

nie lubię elfów, ale w pewnym sensie muszę sie z tobą nie zgodzić, znaczy zgadzam sie z twoimi słowami, ze by przeżyć na takim a nie innym poziomie zaawansowania technicznego, nie da sie przeskoczyć ze tak powiem "śmierdzących cechów", są one w jakimś sensie podstawą owej gospodarki ,a raczej zapewnienia sobie dobrobytu czy może poziomu życia odbiegającego od poziomu bardzo pierwotnych ludów, jak dla mnie wyolbrzymiłeś je, nie znam może za bardzo, dopiero zaczynam swoje kroki w odtwórstwie i minie trochę czasu zanim zacznie mnie kręcić produkcja ,a nie użycie rekwizytów, ale logiczne dla mnie jest to, że jaki kolwiek lud czy to elfowie czy to ludzie, na pewno nie stawiali śmierdzących dołów blisko swoich siedzib, takie doły musiały być gdzieś po rozrzucane po lesie, co do elfickich hut czy kowali, to trzeba tu za uwarzyć że elfowie handlowali z różnymi plemionami, no przykład mori chyba jest najlepszy lub też miasta na jeziorze, ( tu bym zwrócił uwagę , na występowanie elfickich flisaków) a wiec
myślę że metal czy inny kruszec na który elfy były łase, skupowały za swoje wyroby, które no niby były piękne i wytrzymałe, trzeba tu też za uwarzyć że metalu przynajmniej wśród leśnych elfów jest mało, na i tak mało liczne społeczeństwo, ( kojarzy mi sie tylko jeden opis, poprawcie jeśli znacie inne ) w hobbicie, lub gdzie bądź ( nie pamiętam teraz) było napisane ze wojownicy z mrocznej puszczy uzbrajają sie w oszczepy, topory,włócznie, pewne jest to ze lotlorien śmigali z łukami, wiadomo że i przy takim uzbrojeniu trzeba metalu, acz kowliek nie sa to takie typowe jednostki jak na przykład ciężka piechota z gondolinu,

Elfy śmierdziały Razosłav tu sie z tobą zgodzę, tylko tolkien zapomniał o tym napisać , z resztą w świecie gdzie gdzie niemal większość rzemiosł związana jest z nadmiernym wysiłkiem fizycznym( pot ), brudem , smrodem, trudno jest wyczuć u innych syf skoro samemu sie ma go na sobie wiele , a elfy pewnie dzięki temu że miały nad wyraz wielką wytrzymałość mogły długo nie spać, no i poniekąd większą świadomość mogły przywiązywać więcej wagi do higieny,
mnie tylko razi podejście nie których ludzi, którzy widzą w sobie odbicie elfów ( nie wskazuję tu nikogo palcem ) , mówią że są tolerancyjni nie jedzą, zwierzaczków, szanują drzewa a przynajmniej tak twierdzą ,swoje grafomańskie wybryki nazywają poezją, roją sobie doskonałości o swoim wymarzonym wcieleniu głowie, a tak na prawdę lasy znają jedynie ze spacerów po parkach lub ścieżynach ,rzemiosło ,a i często tylko produkty danego rzemiosła, z obrazków i fantastycznych opisów a tego co nie rozumieją uznają za złe i nie godne prawdziwego elfa, rzecz jasna ja nie znam sie na razie na wielu rzeczach , chodź uskuteczniam jakiś rozwój w kierunku spełniania swojej wizualizacji, i nie wytykam wam też moich za rzutów, bo nie znam was nie wiedziałem co potraficie, aczkolwiek niestety takie są moje doświadczenia nie inne
 
 
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-02-21, 22:47   

Cytat:
jak dla mnie wyolbrzymiłeś je, nie znam może za bardzo, dopiero zaczynam swoje kroki w odtwórstwie i minie trochę czasu zanim zacznie mnie kręcić produkcja ,a nie użycie rekwizytów, ale logiczne dla mnie jest to, że jaki kolwiek lud czy to elfowie czy to ludzie, na pewno nie stawiali śmierdzących dołów blisko swoich siedzib, takie doły musiały być gdzieś po rozrzucane po lesie,

Znaczy się co wyolbrzymiłem? Prawda, nie pisałem o nieśmierdzących aspektach ale po co miałbym pisać tu jakieś referaty?
Dalej: nikt nie rozrzucał kadzi i dołów ze skórami z dala od domu, bo po prostu ktoś by je ukradł. Elfy raczej nie miały powodów wykradania sobie śmierdzących skór, więc mogłyby to robić. Pozostałoby zabezpieczać je przed dzikimi zwierzętami, co nie stanowiłoby problemu. Ludzie zaś garbowali skóry w przydomowych warsztatach, bo tak było najwygodniej. Stanowiło to powód do wielu skarg mieszczan na trudny do zniesienia smród ( i skargi garbarzy na szewców samodzielnie wyprawiających skóry - że łamią ich cechowy monopol :rety: ). W Polsce w XVI wieku zaczęto wydawać nawet specjalne przepisy dotyczące lokowania garbarni.
Nie sugeruj też się za bardzo moim zdjęciem. Wiedzę o tym co piszę czerpię raczej z książek niż z praktyki. Z praktyki to najwyżej o produkcji i zastosowaniu tarcz, choć też podparte wiedza książkową :razz:

Cytat:

co do elfickich hut czy kowali, to trzeba tu za uwarzyć że elfowie handlowali z różnymi plemionami, no przykład mori chyba jest najlepszy lub też miasta na jeziorze, ( tu bym zwrócił uwagę , na występowanie elfickich flisaków) a wiec
Słuszna uwaga - trzeba brac pod uwagę możliwośc kupowania potrzebnych surowców. Jednakw Hobbicie o ile pamiętam były jedynie baryłki po jedzieniu. Może kiedyś przejrzę uwazniej te fragmenty... ale jestem przeciwny traktowaniu "Hobbita" i "Władcy..." jak źródeł historycznych i poddawaniu ich podobnej krytyce, weryfikacji itp itd. To są jednak przede wszystkim książki fabularne a jeden człowiek, nawet Tolkien tworząc od podstaw cały świat nie mógł brać pod uwage i wyjasniac wszystkiego, choć pewnie było mu łatiwej niż gdyby wychował się dzisiaj, kiedy indywidualne rzemiosło prawie wyginęło.

Cytat:
Elfy śmierdziały Razosłav tu sie z tobą zgodzę, tylko tolkien zapomniał o tym napisać , z resztą w świecie gdzie gdzie niemal większość rzemiosł związana jest z nadmiernym wysiłkiem fizycznym( pot ), brudem , smrodem, trudno jest wyczuć u innych syf skoro samemu sie ma go na sobie wiele , a elfy pewnie dzięki temu że miały nad wyraz wielką wytrzymałość mogły długo nie spać, no i poniekąd większą świadomość mogły przywiązywać więcej wagi do higieny,

Ależ ja nigdzie nie powiedziałem, że śmierdziały! Podobnie jak nie śmierdzieli ludzie średniowiecza - no, przynajmniej większość, bo we Francji to zawsze wyglądało najgorzej. Całkiem inaczej człowiek się poci i pot odbiera na świeżym powietrzu a i inaczej wewnątrz niemal hermetycznie zamkniętych pomieszczeń - jak dzisiaj. Ponadto dbanie o higienę było w średniowieczu normą a publiczne łaźnie nieźle prosperowały. Zaczęły znikać bodajże po epidemii czarnej śmierci. Żeby było śmieszniej, to w średniowieczu nie dawało się napiwku, tylko "łaziebne" a niektóre cechy(czyli gildie) miały w statucie, że członkowie muszą się kąpać przynajmniej raz na tydzień.

Cytat:
roją sobie doskonałości o swoim wymarzonym wcieleniu głowie
A któż tak nie robi lub nie robił :nono: Tylko niektórzy mają swoje wymarzone "ja" bardziej lub mniej skromne... :cii:
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Asnarak 
Zdobywca Serca Góry


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 262
Skąd: Arda
Wysłany: 2008-02-21, 23:10   

znaczy się czy pot tak z ludzi wietrzeje, miałem kiedyś okazje być pozbawiony na przez pewien czas prysznica , było tylko muliste jeziorko, no i moje doświadczenie jest odwrotnie, po za tym dym z ogniska, przerózne sprawy które nie łatwo wywabić, chodź muszę sie przyznać co do tej higieny to mnie zaskoczyłeś, tego nie wiedziałem, słyszałem tylko że słowianie posiadali i często uczęszczali do saun, znaczy sie czego na wzór saun, co nie znaczy czegoś gorszego,
heheh każdy kiedyś marzył,
 
 
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-04-13, 22:23   

Cytat:
słyszałem tylko że słowianie posiadali i często uczęszczali do saun, znaczy sie czego na wzór saun, co nie znaczy czegoś gorszego,
Jak pisze Ibrahim Ibn Jakub:
"nie mają oni łźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: m e c h . Służy to zamiast smoły do (uszczelniania) ich statków. Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje zatykają owo okienko i zatykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnosza sie kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyna nich strugi potu i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzba ni strupa."
Jak dla mnie sauna jak w mordę strzelił... Opis pochodzi z połowy Xw

Cytat:
znaczy się czy pot tak z ludzi wietrzeje, miałem kiedyś okazje być pozbawiony na przez pewien czas prysznica , było tylko muliste jeziorko, no i moje doświadczenie jest odwrotnie, po za tym dym z ogniska, przerózne sprawy które nie łatwo wywabić

A bo to bardzo zależy od tego w czym chodzisz. Jesli z "gołą klatą lub w bawełnie, to zapachy spod pachy pójdą nie lada. Ale spróbuj czasem w lnianej koszuli - możesz kilka dni biegać w tej samej i nie bedziesz zauważalnie śmierdzieć.
A zapach dymu z ogniska w ubraniu zacznie przeszadać dopiero jak wrócisz do cywilizacji :cii:
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Asnarak 
Zdobywca Serca Góry


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 262
Skąd: Arda
Wysłany: 2008-04-15, 21:26   

znaczy sie biegałem w bez rękawniku, raczej z do mieszką sztucznego materiału, nie wiem jakoś mnie pot nie opuszczał, acz kolwiek mniałem okazje poganiać chwile w lnianej koszuli i powiedzieć musze że jest git, a dym z ogniska to najgorsze ścierwo jakie się trafia , chyba że palisz suchym drewnem, ale nie zawsze sie da,
 
 
 
Liadon 
Włócznią Ugodzony


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Druga
Narodziny: Yucainen Tatya Nórui 480 (I)
Wiek: 28
Dołączył: 03 Sty 2006
Posty: 750
Skąd: Ossiriand
Wysłany: 2008-04-17, 21:50   

Powiem tak... pot to raczej nie wietrzeje ale jesli sie zakłada osadę to raczj przy lepszej dostepnosci wody niż bagniste jeziorko. Nie mowie ze to zle miejsce na biwak ale na zycie raczej slabe :? a umyc sie mozna, bez mydła również. Jest nawet kilka sposobów robienia mydła w terenie ale najlepszym jest znalezienie Mydlnicy, czyli takiej roślinki ktora ma myjace wlasciwości. Mnie sie to nie udało :cii: ale ponoc przy wodach wlasnie rośnie...

A elfia sauna... mysle ze ten opis idealnie pokazuje jak moglaby taka elfia sauna wygladac.

I tak nie w temacie... Słowianie nazywali się ludzmi słowa, stąd ich miano. A co znaczy Quendi?? Czyżby nie coś w podobie? :-({|=
_________________
Tropiciel z Lindonu

 
   
 
Senion 
Podróżnik przez Morię


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: yucainen minë Sulimë 43 (I)
Wiek: 28
Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 725
Skąd: Vene (Łódź)
Wysłany: 2008-04-19, 12:56   

Ivellios Mirimafëa napisał/a:
le to faktycznie OFFTOP, więc wygaszam post mój :)

Wybacz, ale nie mogę tego pojąć. Skoro odnosisz elfów do ludu żyjącego naprawdę, to jakie masz tutaj odstępstwa od tematu? Myślę, że te posty są jak najbardziej na miejscu.

A wracając do tematu:
Las Lórien był całkiem duży, co widać na mapach Śródziemia. Na pewno grodzisko nie zajmowało więcej niż kilka procent powierzchni lasu, dlatego, że:
Rozdział VII, Zwierciadło Galadriel napisał/a:
-Witajcie w Caras Galadhon. Oto stolica Galadhrimów, w której mieszkają Celeborn, Pan Lórien, i Galadriel, jej Pani. Od tej strony nie dostaniemy się do środka, gdyż gród jest niemały. [...] A im większy był mrok, tym więcej zapalało się tam świateł, tak iż w końcu całe wzgórze lśniło jak obsypane gwiazdami.

Czyli to tylko jedno wzgórze. Poza tym obejście z północy na południe zajęło im kilka godzin - od zniknięcia Słońca za górami do pełnej nocy.
Do czego zmierzam:
Skoro gród znajdował się na wzgórzu i zajmował niewiele miejsca, mógł być czymś w rodzaju grodu kasztelańskiego, a po lesie dookoła niego mogły być rozrzucone osady służebne, tyle, że małe. Wiecie, o co chodzi? Po prostu w samym grodzie mieszkali, że się tak wyrażę "najjaśniejsi elfowie", a w osadach w głębi lasu rzemieślnicy. Dlatego wcale nie musiało tam śmierdzieć.
To jednak nie bardzo mogło mieć miejsce w Rivendell, które leżało w jakiejś dolinie w górach. Nie mam pomysłu, jak oni tam się obywali z prozą życia i rzemiosła. Może sobie wyczarowywali te rzeczy? ^^'
_________________
"W końcu jeśli dziewczyna chce iść przez życie z inną, która nosi koszule i krawaty, ujeżdża konie i ma twarz jak buldog, który zlizuje ocet z ostu, to przecież wyłącznie jej sprawa." - T. Pratchett, "Niuch"
 
   
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-04-19, 18:12   

Senion napisał/a:
To jednak nie bardzo mogło mieć miejsce w Rivendell, które leżało w jakiejś dolinie w górach. Nie mam pomysłu, jak oni tam się obywali z prozą życia i rzemiosła. Może sobie wyczarowywali te rzeczy? ^^'


W Rivendell były także kuźnie i stajnie... mieli kilka domów poświęconych typowo rzemieślniczemu życiu. Kiedyś miałem mapkę... a wiem.. jest w atlasie Śródziemia ;)
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Senion 
Podróżnik przez Morię


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: yucainen minë Sulimë 43 (I)
Wiek: 28
Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 725
Skąd: Vene (Łódź)
Wysłany: 2008-04-19, 18:32   

No i właśnie tu powraca problem tego, że mieli rzemieślników w tej samej dolinie, co pałac. A chciałem wiedzieć, jak rozwiązali ten problem zapaszków, który tu rozkminiamy.
_________________
"W końcu jeśli dziewczyna chce iść przez życie z inną, która nosi koszule i krawaty, ujeżdża konie i ma twarz jak buldog, który zlizuje ocet z ostu, to przecież wyłącznie jej sprawa." - T. Pratchett, "Niuch"
 
   
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-04-19, 19:05   

Może jakieś eteryczne wonie? :P Mieli rzekę blisko ;) Ciężko powiedzieć, może często z takiej rzeki korzystali i myli co się dało :D Po za tym z tego co pamiętam dolina była bardzo duża, a zabudowania użytkowe były oddalone od tych mieszkalnych.
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Liadon 
Włócznią Ugodzony


Plemię: Nandor
Ulubiona Era: Druga
Narodziny: Yucainen Tatya Nórui 480 (I)
Wiek: 28
Dołączył: 03 Sty 2006
Posty: 750
Skąd: Ossiriand
Wysłany: 2008-04-19, 20:14   

Dolina... ja to widzę tak że kazda dolina musi mieć rzekę. Sen mi tu mówi ze nie pamieta by tam gdzies była rzeka. no to jak dolina bez rzeki? sa oczywiscie takie ale to slabe miejsce na osade.

I w górze rzeki było jakby centrum kulturalne a idac w dół to takie bardziej... yyy... no inne ośrodki :mrgreen:

Każde miasto czy osada, czy jakiekolwiek osiedle ludzkie (czy elfie) posiada dopasowana do warunków infrastrukturę.
_________________
Tropiciel z Lindonu

 
   
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-04-24, 12:17   

Cytat:
Dolina... ja to widzę tak że kazda dolina musi mieć rzekę.
Nie wiem, czy każda, ale na pewno każda większa położona wśród gór. Jak nie rzekę to potok. To dosyć naturalne, że woda z gór spływająca zbiera się w dolinie.

Cytat:
Quendi znaczy "mówiący głosami" ponieważ nie znali oni istot, które potrafiłyby również mówić w mowie, tak samo jak oni...
A "słowianin" musiał oznacac "kogoś z kim sie dogadasz". Wszka możemy się dowiedzieć, że: "Wszyscy oni mówią tym samym językiem, niesłychanie barbarzyńskim".
Zaś skąd się wzieło określenie "Niemcy"? Bo są "niemi", bo z nimi się nie można porozumieć :rety:
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group