Forum Bractwa Rivendell Strona Główna Forum Bractwa Rivendell
Mae govannen mellon... witamy na forum poświęconym Eldarom przy Bractwie Rivendell (Heren Nalmiristo: www.bractwo-rivendell.pl)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Depresje - czy to choroba? Może jednak coś naturalnego?

Miałeś/aś myśli samobójcze?
Tak
64%
 64%  [ 9 ]
Nie
35%
 35%  [ 5 ]
Głosowań: 14
Wszystkich Głosów: 14

Autor Wiadomość
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2008-09-28, 17:55   Depresje - czy to choroba? Może jednak coś naturalnego?

"Jedyne czego żałuję w życiu, to tego, że nie jestem kimś innym." (z filmu Allena)

"Każdy z nas jest samotny." (Edward Stachura)

Moje przeżycia sprawiły, że gdy słyszę o zapobieganiu depresjom, samobójstwom na mojej twarzy pojawia się uśmieszek, zamiast poważnego zastanowienia. Trochę mnie to dziwi i gdy się nad tym zastanawiam pojawia się coś, czego nie znam z własnego doświadczenia. Smutek spowodowany zazdrością (patrz pierwszy cytat). Ale istnieje również przecież smutek, którego źródłem są inni, spowodowany niezrozumieniem, odrzuceniem, czy choćby paroma ostrymi słowami, gdy czujemy, że są one niesprawiedliwe (drugi cytat).

Widzę wielką różnicę między tymi smutnymi egoistami, którzy zazdroszczą, a wrażliwymi odrzuconymi, których dobre intencje zostały źle odczytane. Gdy myślę o samobójstwie nie widzę tego bardzo abstrakcyjnie, ale rozumiem to i widzę od jak wielu czynników zależy pojawienie się myśli samobójczych.

Zapobiegać poprzez jakieś leczenie? U psychoanalityka? Czy może po prostu pamiętać o tym, że każdy człowiek czuje, tak samo jak my? Liczba samobójstw na świecie podobno wzrasta. Pozbawienie się życia jest zabronione przez prawa religii chrześcijańskiej. Czasami wydaje mi się to logiczne, bywa jednak, że widzę coś, co przemawia za samobójcą.

Możecie napisać coś o własnych przeżyciach związanych z załamaniami. O Waszym podejściu do wartości życia. Czemu, Waszym zdaniem, niektórzy mogą odrzucić wielką wyjątkowość tego cudu i zniweczyć ten dar? I czemu teraz, gdy ogólnie komfort życia ludzi jest coraz większy liczba samobójstw rośnie?

PS. Mam nadzieję, że utworzyłem ten temat zgodnie z wszystkimi zasadami :)
PPS. A może ten temat już się gdzieś pojawił?
PPPS. Elfy też umierały ze smutku właśnie.
PKS. Najwyżej to usuńcie :)
 
 
Elros Telemnar
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-07, 07:11   

w sumie można by dość ciekawie rozwinąć ten temat, choćby kosztem Elfów Tolkiena. ;-)
w sumie to były one dość osamotnione w rozwijającym się Sródziemiu...
w sumie to pochowały się w lasach i żyły tam samotnie....
w sumie czemu nie miałyby mieć czasami depresji....?? :mrgreen:
 
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-10-08, 17:09   

Temat troche mylący, bo depresja nie musi wiązać sięz myslami samobójczymi a samobójstwa nie zawsze są porzedzone depresją.
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2008-10-10, 20:39   

A więc jest to temat i o tym, i o tym, i o zależnościach :)
Ostatnio zmieniony przez Finrod 2008-10-11, 17:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-10-10, 23:36   

Aha... :hmmm:

Może zaczna ci z ankiety, co zaznaczyli "tak"?
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2008-10-11, 17:57   

Nie wiem kto poza mną to zaznaczył :) Jeśli nikt nic nie napisze więcej to usuńcie ten temat.
 
 
dziki 
Przyjaciel Entów


Wiek: 52
Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 1145
Skąd: gliwice-lothlórien
Wysłany: 2008-10-13, 20:33   

Cóż... dla mnie osobiście depresyjne spojrzenie, to ulatywanie - w poszukiwaniu, przysłowiowego mitycznego dna - gdzieś ...wielu osób ( czytaj : Elfów - by przypadkiem nikt nie został urażany! :rety: ) w przysłowiowy Kosmos! Tak! Dla mnie depresyjne jest to ( aczkolwiek na pewno nie mam zamiaru się wieszać! ), że wciąż czytam, że ten i owen odgraża się iż... czy to z początkiem wakacji, czy pod koniec, o końcu nie wspomnę, zacznie zasypywać Forum swoimi, nietuzinkowymi myślami! A tu mija co nie co czasu i ...jeszcze więcej i właściwie, gdyby ktoś chorował na nadwrażliwość "dźwięków", to właściwie nie ma czym się martwić! Cisza, która zapanowała na Forumku, nie jest w stanie doprowadzić do tzw. doła myślowego! Dlaczego? Bo... :mrgreen: Niech niektórzy odpowiedzą sobie sami!!! Czyż, to nie oznaka depresji? :cii: :fiufiu: Depresji... Forum?????
Chyba, że...ktoś uzna to, za coś naturalnego........ :mrgreen: :sciana:
_________________
Strażnik z Lothlórien
 
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2008-10-14, 17:36   

Bardzo poetycki styl :) W porządku, odebrać sobie życie - nienaturalne, wymyślić coś sobie i odwrócić się od ludzi - niegodne akceptacji. To tak, to tak...

Pisząc ten temat myślałem nie tylko o odrzuceniu innych, załamaniu z pobudek egoistycznych, z zazdrości. W pierwszym poście jest zawarte porównanie. Bardziej miałem na myśli SMUTEK - uczucie niemodne, niepożądane w dzisiejszej masowej kulturze (z której obrazami spotykam się na co dzień w szkole).

Uczucia... trwają i mijają, lekko tylko dotykają i wszechogarniają. Wszechogarniające może być zakochanie, może również tylko na chwilę dać o sobie znać, gniew może nas zaślepić, a może przejść szybko. Tak samo ze smutkiem.

Smutek, który wszechogarnia, przenika do najgłębszej tkanki -> depresja, obłęd, wyczulenie zmysłów. Nie gniew, nie egoizm, a nadzwyczajna wrażliwość. Tak samo jak, gdy jesteśmy mocno zakochani - wszystko, co się dzieje ma szczególną wartość. Pogrążony całym sobą w smutku człowiek, gdy pomoże innemu, czuje również całym sobą, prawdziwą, czystą radość (nie jest to warunkiem zaistnienia takiej sytuacji!). Gdy ktoś zrobi coś dla niego, czuje on wielką wdzięczność. Kontakt - nie izolacja - daje możliwość odzyskania sił do dalszej wędrówki. Rozumiecie co mam na myśli?

Może depresja to nienajlepsze określenie, ale są pewne analogie - jednak nie chodzi o brak chęci - chodzi o brak sił!

Zgadzam się z dzikim, co do bezsensu i niedojrzałości pierwszej z sytuacji. Muszę przyznać, że gdy tworzyłem ten temat niezbyt uporządkowałem myśli. Ale tworzenie tematów to chyba dobry sposób na prowokowanie nowych postów na forum, a nie pojawiają się ostatnio. Teraz wyjaśniam, co miał wnieść cytat o samotności...

Bo skąd tu samobójstwo? Otóż jeśli zabraknie pomocy od innych... siły życiowe uciekną (jak z elfa (: ) i zabraknie jakiejkolwiek motywacji, chęci do dalszego przebywania na świecie.

Miewam takie okresy smutku i naprawdę nie jest to Kosmos i szukanie mitycznego dna. Nie egoizm i niedojrzałość. To jest raczej piękne.

Nie wiem czy wciąż jestem najmłodszym użytkownikiem forum, ale myślę, że starsi i "doświadczeńsi", wszyscy bez wyjątku, powinni dzielić się swym doświadczeniem - choćby potępiając myśli młodszych. Ale jednak. Tylko z takiej formy wyniknie dobro - skorzystamy wszyscy, dyskusja do czegoś doprowadzi.

Dziękuję za przeczytanie. (:
 
 
Ohte
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-14, 21:40   

Trzy osoby jednak przyznały się w ankiecie do takich myśli... w tym ja.

Każdy "swoją" depresję przeżywa na swój sposób. Nie można zmusić kogoś do tego żeby nagle wstał i zaczął żyć normalnym życiem, chociaż on pragnie pobyć sam i zastanowić się, co z tym życiem zrobić. Choć paradoksalnie najważniejszą rzeczą jest by nie zostawić takiego człowieka jednak samemu sobie, bo właśnie wtedy pojawiają się te głupie myśli, żeby skończyć z tym, co sie właściwie jeszcze do końca nie zaczęło. Pomóc może wszystko, nawet to, że się przyjdzie, usiądzie i pomilczy razem :)
 
 
Elwathi
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-16, 21:58   

Ja również mogę się do tego przyznać: miałam takie myśli. Choć zawsze wydawało mi się, że każdy w pewnym okresie przez to przechodził... Niestety u mnie myśli prawie przerodziły się w czyny... Nie chcę o tym pisać, nie chcę sobie tego przypominać. Mogę napisać tylko tyle, że wynikało to z odrzucenia przez społeczeństwo, a że zawsze byłam (i wciąż jestem) wrażliwa, to nie potrafiłam z tym żyć. Z faktem, że dla nikogo nic nie znaczę i nikogo "nie mam". Oczywiście nie mam na myśli rodziców, ale w takich sytuacjach o nich rzadko się myśli... Szczególnie w takim wieku. Zatrzymał mnie właśnie brak egoizmu, bo choć nie chciałam żyć, nie chciałam dłużej cierpieć, to jednak zatrzymała mnie myśl o tym, kto mógłby przez to cierpieć. Mnie by już nie było, mnie by było wszystko jedno, ale zostałyby tu osoby, które musiałyby z tym żyć. I to mnie zatrzymało... (no i w końcu prawie wszystko napisałam_O_ Ech. Kiedyś się to na mnie zemści...)
 
 
Finrod 
Jeździec Na baryłce


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Wiek: 26
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 212
Skąd: Mithlond
Wysłany: 2008-10-17, 16:04   

Nie wiem, czy nie zemściłoby się poważniej, gdyby było niby-zapomniane. To inny temat, ale wydaje mi się, że próby zapomnienia o czymś, co się stało, a wolelibyśmy, żeby się nie stało, są tylko oszukiwaniem samego siebie, i gdy to oszustwo wyjdzie na jaw, uświadomienie prawdy może być trudne do zniesienia.
 
 
Anlye
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-17, 19:58   

Mimo swojego młodego wieku, mogę powiedzieć, ze doświedczyłam naprawdę wiele. Momentami jak kamień trwałam na 'dnie' i nawet przez myśl nie przychodziło mi, by jakoś się z tego wyrwać. 'Wszystkiego trzeba w życiu spróbować' stało się mottem życiowym i właściwie towarzyszyło na każdym kroku.
Miewałam stany depresyjne i już nie boję się o tym pisać, a tymbardziej oszukiwać, że nie, to nie było to, że przecież ze mną nie było tak źle. Powody od tych poważniejszych do zupełnych błahostek. Dwubiegunowa - od euforii do gorzkich łez czasem nawet w przeciągu kilku minut. A wszystko rodziło się ze zbyt dużej wrażliwości i braku poczucia oparcia w kimkolwiek.
Minęło troche czasu, zanim 'wypełzłam' z tego trybu życia. I pomimo, że tego okresu swojego życia już nigdy nie będę w stanie wyrzucić z głowy, to są tego dobre strony. Mam tą świadomość, że to wszystko sprawiło, że stałam się silniejszą osobą, umiejącą wierzyć w swoje możliwości i w ludzi.
 
 
Elwathi
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-18, 19:02   

Widzisz, Finrodzie, źle mnie zrozumiałeś. Nie chcę o tym myśleć, bo to nie było nic przyjemnego, a minęło już tyle lat, że zupełnie się od tego emocjonalnie odcięłam. Nawet pisząc to, nie towarzyszyły mi już zbyt wielkie emocje. Ale nie czuje już potrzeby dzielenia się tym z kimkolwiek, bo to było dawno temu. A biorąc pod uwagę, iż jestem jedyną Elwathi na świecie, to w przyszłości faktycznie może się to na mnie zemścić. Ale o tym pomyślę, jak już faktycznie będzie istniało takie zagrożenie;]
 
 
Ivellios Mirimafëa 
Kronikarz Czerwonej Księgi


Plemię: Noldor
Ulubiona Era: Pierwsza
Narodziny: Yunquëa Víressë 23. (I)
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 5291
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-10-20, 17:40   

Zacznę może od cytatów, bo przeczytałem w końcu cały ten temat w wolnej chwili i chcę nawiązać:

Finrod napisał/a:
Pisząc ten temat myślałem nie tylko o odrzuceniu innych, załamaniu z pobudek egoistycznych, z zazdrości. W pierwszym poście jest zawarte porównanie. Bardziej miałem na myśli SMUTEK - uczucie niemodne, niepożądane w dzisiejszej masowej kulturze (z której obrazami spotykam się na co dzień w szkole).

Tu trzeba przyznać Finrodzie, że wykazujesz się niesamowitym wybiciem spośród grona obecnych uczniów szkół niższych (nie średnich, choć nawet od wielu z nich także ;) ). Dochodzisz do dobrych przemyśleń i chwała Ci za to! :) Smutek! To jest pewne odczucie, z którym ja spotykałem się nazbyt często w moim życiu. Smutek i samotność (o niej nieco później) byli mi towarzyszami życia od bardzo młodych lat (byłem mniej więcej w Twoim wieku, Finrodzie). Nie chcę także do tego wracać, bo są to kwestie bardzo prywatne, ale faktem jest, że to bardzo wpłynęło na to kim byłem i co robiłem później. Trzymając się chwilowo tego przypadku, ja np. trafiłem do Rivendell i poznałem wspaniałych przyjaciół, dzięki którym świat stałsię bardziej kolorowy i żywy. Niestety próba czasu rzadko kiedy kończy się dla nas pomyślnie i wielu przyjaciół po prostu znika. Zmieniają się nasze podejścia, zachowania, tracimy ze sobą kontakt. Szczęśliwie nie ze wszystkimi < puszcza oko do Elwathi ;) >
Muszę Ci jednak powiedzieć także, że moim zdaniem dobrze jest mieć trochę depresji. O ile nie wywoła ona jakiś złych skutków, to bardzo dobrze kształtuje młodego człowieka, sprawia, że umacnia sięduchowo, psychicznie na przyszłość, bo wie, że już przeszedł coś w swoim życiu i ma doświadczenie. Pewnie, że to nie rozwiąże wszystkich jego problemów, ale pomoże z nimi sobie poradzić. Dobrze także mieć takie uczucia, ponieważ kiedyś je można łatwo zatracić. Powiem opierając się na moim przykładzie. Studiuję już dwa lata (lub tylko) i zauważyłem, że od tego czasu wciągnięty zostałem nazbyt mocno do świata dorosłych i ich problemów. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej czuję, że tracę coś wspaniałego. Żyję z dnia na dzień, szro, nijak. Moje życie jest puste, nic nie warte. Czasem coś ciekawego porobię, a poten znowu nuda i tutaj przechodzę do...

Finrod napisał/a:
Może depresja to nienajlepsze określenie, ale są pewne analogie - jednak nie chodzi o brak chęci - chodzi o brak sił!

Właśnie to powoduje u mnie brak sił. Dosłownie. Niby mam siły na wsyzstko, ale gdy pomyślę, że mam nawet po raz kolejny wstać iść na spacer, podnieść rękę, to nie jestem w stanie. Psychicznie nie mam na to siły. Bo i po co mam to robić? Żeby znowu stracić czas? Żeby zasnąć wieczorem zmęczonym, a rano wstać i przeżywać codzienną szarą rzeczywistość od nowa? Ale faktem jest, że nasze wnioski z dorastania i dorosłego życia to osbny temat (może założymy? ).


Elwathi napisał/a:
Mogę napisać tylko tyle, że wynikało to z odrzucenia przez społeczeństwo, a że zawsze byłam (i wciąż jestem) wrażliwa, to nie potrafiłam z tym żyć.

Tak jak wspomniał Finrod i tutaj ty mówisz, Elwathi. Właśnie tak samo było ze mną. Nie czułem się dobrze w społeczeństwie, w którym żyć mi przyszło. Nie mam na myśli może społeczeństwa, jako całego narodu, czy wręcz ludzkości. Mam tutaj na myśli fakt, że w moim środowisku, otoczeniu najbliższym nie znajdowałem z nikim nici porozumienia i wspólnych tematów. Ten problem rozwiązało poznanie Rivendell i osób stąd :) Za co bardzo Wam dziękuję.


Wracając do tematu: Samobójstwo - Depresja!
Przyznam, że i ja o tym myślałem, nawet nie raz. I są tacy co wiedzą o tym, bo także dzięki nim z tego wychodziłem cało. Czasami zastanawiałem się w takich momentach, czy ja faktycznie o tym myślę, czy tylko mi się wydaje. Ale myślałem o tym poważnie i gdyby nie te osoby, nie byłoby mnie tutaj. Także dlatego chciałbym dzisiaj podziękować tu Wam: Elwathi, Elen, Elvingo, Dziki, Liadonie, Mastanarze, Allameo (nie ma jej już na forum), Vampirio (także nieobecna), Delfirio, Eruvko (zaś), Walabio (tyż). A także wszystkim innym, których tutaj poznałem i którym zawdzięczam fakt, że moje życie jest warte dużo, nawet więcej. I wiem, że każdego życie jest coś warte. W ten sposób nauczyłem się pomagać ludziom, których znam i ufać im. Nauczyłem się walczyć także o nich, bo o przyjaciół trzeba walczyć całe życie.


PS. Finrodzie. Na prawdę piękny temat i oby takich więcej Twojego autorstwa :)
_________________


Jest takie miejsce, zwane „niebiosami", gdzie można dokończyć rozpoczęte tu dobro, gdzie spełniają się nie napisane opowieści i nie spełnione nadzieje. -- J.R.R. Tolkien

Aragorn I take to be my liege lord whether he claim it or no, and any wish from him to me is a command. -- Prince Imrahil
 
 
   
 
Razosłav 
Głos na Wielkiej Radzie


Wiek: 33
Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 523
Skąd: Radogoszcz (naprawdę!)
Wysłany: 2008-10-21, 13:23   

Kurde, jak was czytam, to mi sie przypomniały czasy jak miałem przez dłuższy czas doła w czsach liceum...

Swoją drogą przejrzałem sobie użytkowników i co widzę? Że mimo zaglądania na to forum mimochodem, nie łapania elfich faz jestem szóstym pod względem aktywności użytkownikiem :hmmm:
_________________
Śmiały atak to spore ryzyko. Atak nieśmiały to pewna śmierć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group