Forum Bractwa Rivendell

O wszystkim i niczym - Karczma

Insignia - 2012-06-11, 11:55
:
Odprowadziła elfa wzrokiem do drzwi. Usiadła przy stole z młodym wilkiem w ramionach. Luna zerwała się spod baru, podbiegła do kąta sali i delikatnie wzbijając się ponad ziemię wskoczyła na ławę obok Ins... Zlękniony wilczek bacznie obserwował swoją starszą, błekitnooką krewniaczkę, która zaczęła trącać go swoim czarnym, wilgotnym nosem.
-I co Ty na to?- zwróciła się elfka do swej siostry. -Czeka nas długa i niebezpieczna podróż...
Luna w odpowiedzi entuzjastycznie zawyła i wyraźnie uradowała się tą wiadomością. Jej błękitne oczy zabłysnęły niecierpliwością...
Findecáno - 2012-06-11, 15:06
:
Chwile później otwierają się drzwi i do środka wpada Findecáno przeklinając pogode.
-Niech no Balrog strzeli biczem tą ulewe. Dlaczego Manwe tak musi mi utrudniać życie.

Potem podszedł do baru i zamówił ciepłą herbate. Później udał się w kąt sali wypił herbate i ułożył się do snu ponieważ nie chciał paczeć na potomka Huana.
-Ktoby pomyślał że w tak krótkim czasie tak się do niego przywiąrze-pomyślał i uśmiechnął się smutno do siebie poczym zasnął
Insignia - 2012-06-11, 19:07
:
Ins. wstała od stołu i udała się na piętro do pokoju. Dwoje czworonożnych przyjaciół wiernie za nią powędrowało. Usłyszała za sobą ciche skomlenie. Odwróciła się i ujrzała, że mały szczeniak ma problemy z wejściem na schody. Uśmiechnęła się i pospieszyła mu z pomocą.
-Jesteś jeszcze mały, ale dzielnie walczysz ze schodami. Będziesz potężnym wilkiem...- powiedziała do przyjaciela.
-Gdy tylko ulewa ustanie, ruszymy na spotkanie Twojej nowej rodziny- po tym wzięła wilczka na ręce i udała się na górę.
Findecáno - 2012-06-11, 19:32
:
Zabójca się obódził, przeciągnął i wstał. Rozejrzał się po sali i zauważył tylko jedną osobe przy kominku. wiął swój bagaż i wyszedł w poszukiwaniu roboty.
Insignia - 2012-06-12, 22:19
:
Deszcz ustał...
Ins. zeszła po schodach do głównej sali Karczmy. Za nią pomaszerowali, najpierw Luna a tuż za nią ostrożnie zszedł wilk.
-Czas ruszać w drogę... Dziękuję za gościnę karczmarzu. Żegnam Was przyjaciele. Do zobaczenia... Hmm... Pewnie nieprędko.
Luna stojąc na sztywnych łapach tuż przy drzwiach, zawyła głośno jakby chciała pospieszyć elfkę.
Ins. Wzięła wilczka w ramiona i otworzyła drzwi karczmy. Luna pognała niecierpliwie w las, a elfka prędko podążyła za nią...
Anonymous - 2012-06-13, 16:37
:
-Wilki... Blehh... Nie lubię wilków -odkleił się na jakiś czas od beczki -Ale to co przyniosło wilka było hmm... Interesujące.
Findecáno - 2012-06-28, 13:27
:
nagle drzwi się otwierają a do środka wchodzi dość mocno poirytowany elf :balrog: i idzie przez sale w strone baru mrucząc pod nosrm
-dlaczego ta (niewyraźnie powiedziane) młodziesz pakuje się trolom pod maczugi. Potem ich rodziny płaczą a szukający pracy głodują.
Wypowiedział jeszcze kilka słów których nikt nie usłyszał (poza zgorszoną Vardą na Taniquetilu :mrgreen: )
a potem zamuwił dzban piwa i usiadł przy najbliższym stole
Findecáno - 2012-10-19, 21:58
:
Kiedy elf wypił zamuwiony trunek wstał wzdychając
-Elfowie kiedyś karczma słurzyła do odpoczynku i rozryki, a teraz to na targu z dwóch krasnoludów można się bardiej posmiać

Po czym przeprosiwszy krasnalka siedzącego niedaleko wyszedł
Anonymous - 2012-10-20, 11:42
:
Nagle drzwi do karczmy się otwierają i staje w nich dawno niewidziana i kompletnie przemoczona Elfka. Eruanna dawno tu nie była rozglądnęła się po sali wchodząc do karczmy. Uśmiechnęła się do znajomego elfa i przywitała go z uśmiechem poczym poszła zdjąć mokre ubranie. :mrgreen:
Meliel - 2012-10-21, 21:27
:
Eruanno, powiedz mi bo nie rozumiem, po kiego grzyba zakładasz nowe konto skoro niedawno marudziłaś żeby Iv usunął twoje ostatnie?
Anonymous - 2012-10-22, 11:05
:
Też się nad tym zastanawiam... A takie rzeczy na PW.... A to są moje prywatne powody Meliel...
Eruchínvaron - 2012-12-31, 16:25
:
Drzwi karczmy się otworzyły wpuszczając do środka mroźne powietrze. Grupa wędrownych ludzi w rogu sali zawarczała w stronę nowo przybyłego
- Zamknij te cholerne drzwi jeśli łaska !!!-
Do sali weszła zakapturzona postać odziana w zielonkawy, maskujący płaszcz. Jego wzrok skierował się na nieprzyjaznych ludzi w rogu sali. Z kaptura dało się zobaczyć jedynie przenikający wzrok. Wędrowcy, nie mogąc znieść tegoż wzroku, zajęli się swoimi sprawami. Drzwi za nowo przybyłym zamknęły się. Wewnątrz katczmy panował półmrok, gdyż karczmarz zajęty klientami nie miał czasu dołożyć drwa do paleniska. Wydawałoby się, że przybysz zniknął z miejsca w którym go przed chwilą widziano lecz zaraz potem pojawił się przy ladzie. Zajęty karczmarz, odwróciwszy się w stronę gdzie stał wędrowny, zamarł w bezruchu ze strachu. Wtedy przybysz zdjął kaptur i karczmarz mógł zobaczyć znajomą twarz dawno nie widzianego w tych stronach strażnika Ithilien.
-Mae govannen, przybyłem tu trochę odpocząć od codziennych ludzkich spraw i zmartwień które ciążą na moim sercu. Poproszę kufel zimnego piwa i porcje elfickiej strawy.
Po zamówieniu Eruchinvaron usiadł na swoim stałym miejscu czyli w najciemniejszym rogu sali, oparł swój długi łuk i kolczan ze strzałami o stół przy którym siedział, a następnie zaczął spokojnym i przyjaznym wzrokiem opserować gości karczmy oraz wspomiać jej byłych stałych bywalców :tb: :elessar: :tb:
Anonymous - 2013-01-03, 13:00
:
Ponownie drzwi do karczmy się otwierają i wchodzi skromny elf patrzy do kola karczmy i pyta co dobrego tu do strawy i picia macie?
Tar-Ancalimon - 2013-01-08, 21:17
:
Był wieczór około 22:30. drzwi karczmy skrzypiały nieprzyjaznie, a przez szpary wiał zimny wiatr. Zapowiadało się na burzę, drzewa w okół karczmy wyśpiewywały pieśni ku chwale Yavanny. (A przynajmniej się starały) nagle, wiatr zawiał silniej, tak że dziadkowi siedzącemu obok drzwi kapelusz spadł z głowy. Do karczmy weszła grupa około siedmiu mężczyzn w zielonych płaszczach, na pierwszy rzut oka wyglądali jak strażnicy ale po bliższym przyjrzeniu widać było że to nie mogą to być oni. gdyż krył się w nich majestat większy choć bardziej ukryty zarazem. Nie obwijając w bawełnę byli starsi , mądrzejsi , silniejsi niż przeciętny strażnik ( o ile można by tych wspaniałych ludzi nazwać przeciętnymi) przypominali czystych Numerojczyków ze szlachetnych rodów którzy pamiętają początek i upadek Numenore. Może to prawda ? a może nie ? W każdym bądz radzie przewodził im Tar-Ancalimon najjaśniejszy . nie obnosił się z tym imieniem, Ancalimonem był tylko w bitwach, na co dzień był Nolofinwë ale i to imię rzadko wymawiano ludzim którzy słabo go znali znany był pod imieniem Norbert i niech tak zostanie. Tak więc kompania przywitała się z wszystkimi Elfami i ludzmi na to zasługującymi usiadła i złożyła zamówienia. Część z nich zapaliła fajki tak więc w karczmie dało się wyczuć słodki zapach fajkowego ziela. Ludzie niby zajęci sobą tak naprawdę obserwowali otoczenie i drzwi,czekali
Anonymous - 2013-05-31, 16:12
:
Drzwi się otwarły i wchodzi nikomu nie znajoma strażniczka z długich ciemnych włosów kapie woda jest zupełnie przemoknięta. powoli ściąga mokry płaszcz i wiesza go przed kominkiem na wieszaczku , po czym podchodzi do karczmarza i zamawia piwo i siada w fotelu obok okna...