Forum Bractwa Rivendell

O wszystkim i niczym - Karczma

Findecáno - 2013-06-02, 00:23
:
Drzwi się otworzyły, wpuszczając chłodne jesienne powietrze do środka, ado środka mimo późnejory wszedł movno ubłocony elf. Gdy tylko zamknął za sobą drzwi ppodszedł do barmana by zamóć piwo.

- O nie tonie nie sprzedam piwa!
- Dlaczego? -spytał się nowo przybyly
- Bo od 4 miesięcy zalegasz z zapłatą za pokój- ofrzekł karczmarz
- Ehh...okrótny jesteś. Ile ci jestem winien- powiedzial elf grzebiąc przy tym w sakiewce
-157 gondorskich koron
- Ile!?
- Tyle ile uslyszałeś
- Dobra masz tu 141. Reszte moge odpracować. A tu są pieniądze za piwo i kolacje. Na pokoj jakoś odpracuje
- No to na zaplecze zmywać naczynia
Gdy elf szedł na zaplecze karczmarz dodal
- Aha piwo się skończylo.
Ehh a trzeba bylo spać w krzakach pomyślał elf :sad:
Anonymous - 2013-06-03, 13:57
:
Elfka popatrzył na nie znajomego uśmiechnęła się wesoło i szepneła coś do Karczmarza i poszła pomóc Teleriemu. :mrgreen:
Findecáno - 2014-02-20, 19:03
:
Pozmywawszy naczynia, elf wyszedł z kuchni i powiedział do karczmarza:
-Pozmywane :mrgreen:
-Już?!
-No tak miałem do pozmywania tylko 3 talerze, 2 miski i 6 kufli. A o ile się nie mylę kazałeś mi to pozmywać wszystkie brudne naczynia w kuchni za 3 gondorskie korony z długu. No to trzymaj tu kolejne 10 i jesteśmy kwita-rzekł podając karczmarzowi kilka srebrnych monet-Najwyżej przycisnę trochę pasa w drodze. A teraz poproszę piwo. Widziałem kilka beczułek z tyłu

I odwróciwszy się od wkurzonego karczmarza :balrog: podszedł do swojego ulubionego kąta.
-Nie uważacie że troszkę tu za cicho. Może jakoś rozkręcimy tu imprezę. Zaprosimy bardów albo sami zafałszujemy. Karczmarz byłby zadowolony,bo więcej mógłby piwek sprzedać, więc raczej się zgodzi-powiedział elf do zgromadzonych
-A może przy okazji sam wydębię od karczmarza trochę grosza za organizacje-pomyślał ;-)
Eruchínvaron - 2014-04-20, 23:54
:
Do karczmy weszła zakapturzona postać. Karczmarz przecierając kufle zerknął spode łba na nowo przybyłego. Gdy nieznajomy zdjął kaptur karczmarz otworzył usta ze zdumienia i rzekł
- na brodę Durina, gdzię byłeś przez tak długi czas ? Myśleliśmy, że rozszarpały cię wargi na bezdrożach.
- mnie też miło cię widzieć stary karczmarzu - odparł przybysz.
Porozglądał się po karczmie i przywitał się grzecznie ze wszystkimi znanymi jak i nieznanymi osobami. Przysiadł się do lady, zgromadziła się dokoła niego gromada ciekawskich osób ( jak to zawsze bywa w przypadku kogoś kto wraca z dalekiej podróży) i począł opowiadać.
- ah moi mili co żem nie widział, czegom nie słyszał. Jestem tu chwilowo przelotem bo nie wiem czy wrócę cało z mojej kolejnej wyprawy. Już wkrótce wyruszam na walkę ze smokiem zwanym przez wielu MATURA i nie wiem czy wrócę żyw z tej wyprawy. :tb: :elessar: :balrog: :tb: :razz:
Anonymous - 2014-04-21, 14:41
:
witaj przyjacielu powiedziała wesoło elfka która stała jak zwykle przy kominku i szeroki uśmiech oblał jej twarz brakowało mi Ciebie tutaj powiedziała wchodząc na górę do swej komnaty :)
Findecáno - 2014-04-23, 23:05
:
Hmm na Mature się wybierasz? Sam bym poszedł ale brak mi obycia ze smokami-rzekł elf z kąta sali. Po czym dodał ze zmartwioną miną:
-Może za dwa lata jak zbiorę ekipe i nabire doświadczenia z tymi bestiami się wybiore A na razie wystarczy mi kominek, kufel, łóżko, fajka :tb: i co jakis czas goblin do zabicia :orc:
Po czym próbował napić sie piwa ale kufel już niestety był już pusty. Poszedł więc do karczmarza po nową porcje piwka
-Ehh szkoda tylko że przez to polawanie na tą szajkę orków, młodziki wybiły wszystko co się nadaje do zabicia w okolicy :cry: . Zaraz jak się c orkowie nazywali ''miecze gimnazjalne'', a może... TESTY GIMNAZJALNE! Taa te wredne trojaczki wyzbierały niezłą armie z niedobitów.
Miał cos pewnie jeszcze rzec, ale akurat oberżysta ał mu kolejny kufel na któego dnie czekały go ciekawsze rzeczy. Co chciał powiedzieć nie dowiemy się.
Anonymous - 2014-04-23, 23:30
:
findecano powiedziała , nagle wkraczając do sali ze smokami się nie walczy , one są zbyt piękne i magiczne. Zawsze możesz dołączyć do mnie i Eruchina i wprawisz się w polowanie :mrgreen: och oto Ci więc chodzi rzekła też przez to musiałam przejść każdy z nas pawie z tym musisz walczyć sam> :mrgreen:
Findecáno - 2014-10-08, 16:10
:
Dobra już chyba dość to zamarudziliśmy i nudno się zrobiło w życiu. Mam dwie propozycje-albo idziemy gdzieś gdzie są orkowie albo podpierniczymy krasnalom kilka-rozejrzał się po sali (prawie pustej) policzył w głowie znajomych i znowu się odezwał-no dobra kilkanaście beczek.
To rzekłszy usiadł u znowu się odezwał
-Kto jest za też niech da mi znać-najlepiej stawiając piwo!
Anonymous - 2014-10-18, 20:20
:
proponuje im podpierniczyć kilkanaście beczek piwa powiedziała z wesołym uśmiechem na twarzy.:D
Ivellios Mirimafëa - 2015-03-13, 22:28
:
Nastał nowy wieczór. Taki sam jak te wszystkie inne, a jakby odmienny. Za oknem zapadł zmrok, a Karczma wypełniona gośćmi raczyła przybyszów ciepłym ogniem z kominka. Ivellios zasiadł na niewielkim stołku po lewej stronie paleniska. Stąd mógł wzrokiem ogarnąć całą salę. Upił łyk wina z pucharu i uśmiechnął się uprzejmie do stałego bywalca, który wciąż raczył go nudną opowieścią o plonach. Wcale go nie słuchał. Jego wzrok skoncentrowany był na kilku pustych miejscach przy stole, który niegdyś gościł tak dobrze znanych mieszkańców Grodu.
Eruchínvaron - 2015-04-08, 23:41
:
Do Karczmy, powolnym krokiem, wkroczył Eruchin. Płaszcz miał na sobie poszarpany i osmalony. Po zdjęciu kaptura można było dostrzec także twarz osmaloną, a z szyi zwisał mu kieł pokaźnych rozmiarów na złotym łańcuszku. Przysiadł na stołku przy blacie i zamówił 1 pinte. Karczmarz lejąc złocistego trunku zagadał:
- I co przyjacielu, ubiłeś tą bestię ? Hmmm jak ją zwą Maturę ?
Przybysz wziął porządnego łyka i odrzekł:
- Aj, a za mój wyczyn przyjęła mnie wielka szkoła lekarska w Gondorze. Poznaję tam tajniki wiedzy olbrzymie, a pracy mają nie mało. Smok przy tej szkole wydaje się teraz jedynie małą błahostką. Orkowie się panoszą, ogród chwastami zarasta, opał do kominka się kończy, a ja siedzę w wielkich miejskich bibliotekach i przeglądam zakurzone tomiszcza poznając wciąż to nowe receptury i zaklęcia. Ciężkie czasy nastały mówię ci ciężkie.
Powiedziawszy te ostatnie słowa dopił piwo do końca, zostawił srebrnika na stole i skierował się w stronę wyjścia. Z uśmiechem skłonił się lekko staremu znajomemu siedzącemu przy stole i wyszedł z karczmy, a w oddali za nim było jeszcze słychać:
,,Wiodą, wiodą drogi w świat,
Wśród lesistych gór zieleni,
W mrocznych grotach znacząc ślad,
Wśród zbłąkanych mknąc strumieni..." :tb: :gandalf: :gandalfw: :tb:
Findecáno - 2017-07-17, 11:30
:
Po wielu latach do spalonej przez orków wioski zawitał przybysz w płaszczu. Rozlądał się po wiosce, być może ze smutkiem, być może nie, twarzy z pod kaptura nie było widać. Jednak kiedy zobaczył, że stara karczma jest tylko lekko osmalona, wyprostował się i ruszył energicznym krokiem w jej stronę. Wszedł przez drzwi, a raczej miejsce gdzie drzwi być powinny, ponieważ zostały najpewniej przez orków wyłamane. Porozgłądał się po strzaskanej ladzie, poprzewracanych krzesłach i stołach i wtedy wzrok jego padł na małą szafeczkę, z delikatnie rozchylonymi drzwiczkami, zza których...połyskiwała mała butelka. Podszedł bliżej i...zobaczył że to nienaruszona butelka elfickiego wina! Wiedząc już, że coś miłego się zdarzyło dziś, wyszedł na zewnątrz i wrócił z kilkoma kawałkami drewna, pewnie ze spalonych budynków, a w miejscu rozbitego kominka rozpalił ognisko, ustawił stół i dwa krzesła, wyciągnął lembasa, wziął butelkę i usiadł...a raczej próbował bo stare, zawilgocone krzesło nie wytrzymało i runął na ziemię, rozbijając przy tym butelkę wina. Zdenerwowany wstał i rzucając przekleństwami na prawo i lewo ściągnął spodnie i powiesił je nad kominkiem, ponieważ zmoczył je rozlanym trunkiem. Znalazł bardziej wytrzymały stołek, siadł i pogrążył się w rozmyślaniach o przeszłości, kiedy w tym miejscu zawsze można było spotkać przyjazną twarz, a karczmarz z żoną miło witali gości...Ale ostatnio przecież spotkał tę dwójkę wśród uchodźców w Ereborze, inni towarzysze gdzieś się kręcą, ale przecież karczma stoi, orkowie nie byli zbyt dokładni podczas palenia, więc w wiosce zostało sporo desek, a i materace dałoby się zrobić ze słomy z niespalonych dachów. To pomyślawszy, wyszedł i wrócił z materiałami i wziął się do roboty, zapisując sobie w pamięci, żeby uszczelnić dach , bo po tylu latach dalej w 3 pokoju na lewo dach przecieka.
Ivellios Mirimafëa - 2017-07-30, 11:06
:
Okolica była ponura. Nie dość, że wszystko spalone, to jeszcze ciężkie chmury przetaczały się smutno po niebie podkreślając mroczny nastrój otoczenia. W dali majaczyła twierdza porzucona kilka lat temu przez mieszkańców. Tylko ponury las, który przez lata chronił okolicę jako jedyny nie zmienił się znacznie. Potężne drzewa wciąż stały na straży grodu, choć - jak czas pokazał - nieskutecznie.

Krokwie i bele ścian znaczyły okolicę miejscami, dając znać, że kiedyś miejsce tętniło życiem. Teraz czarne, popękane niczym zapałki przez potężną siłę jaka najechała to miejsce. Czas im nie pomagał. Świat wkoło zmienił się, a dawni mieszkańcy odeszli. Czy wszyscy? Mgliste cienie krążyły po okolicznym zagajniku. Odległe, widoczne jedynie kątem oka, gdy nie patrzono w ich stronę. A może się to wszystko zdawało tym wędrowcom, którzy od czasu do czasu przeszli tędy.

Gród wciąż czekał na powrót dawnych mieszkańców. Czekał na lepszy czas. Ten być może wkrótce miał nadejść.